Nowe modele różnią się nieco pod kątem wyglądu względem poprzedników: Redmi Note 9 pro , Redmi Note 9s czy Redmi Note 9. Wszystko to za sprawą wysepki z aparatami, która ze środka powędrowała na lewą stronę. Lepiej to czy gorzej? To już kwestia gustu. Osobiście doceniam oba warianty.
Testowany model (PRO) jest szklany, ale nie w całości. Na przodzie i tyle umieszczono szkło Corning Gorilla Glass 5, a połączono je plastikową ramką. (W Redmi Note 10 znajdziemy plastikowe plecki i ekran pokryty Corning Gorilla Glass 3). Obudowa zyskała również odporność na zachlapania – IP53, co nie jest tak popularne jeszcze w tej półce cenowej. Do wyboru mamy 3 kolory: Gradient Bronze, Onyx Grey , Glacier Blue (w 10 są to: Onyx Grey, Pebble White, Lake Green).
W moje ręce na testy trafiła wersja szara, ale miałam też okazję obejrzeć wariant Gradient Bronze. Oba prezentują się bardzo ładnie i na pewno przypadną do gustu nie jednemu użytkownikowi. Z racji, że jest to gładka powierzchnia, to niestety bardzo się palcuje. Na szczęście w pudełku znajdziemy również etui ochronne, które możemy założyć na nasz smartfon.
Niektórzy z Was pewnie zapytają jeszcze jak z wytrzymałością tego telefonu w związku z krążącym po sieci filmikiem, w którym tester go łamie. Nie przeprowadzałam takich testów, bo raz nie jest on mój, a dwa kto celowo chciałby zniszczyć swój smartfon. Jednak przez ostatnie 2 tygodnie użytkowałam go tak jak każdy mój smartfon – nosiłam w torebce ubrany w etui.
Nie zauważyłam, aby coś z nim było nie tak czy gdzieś coś pękało czy trzeszczało. Dodam jeszcze, że znajomy posiada go już od ponad miesiąca i nosi w kieszeni spodni czy kurtki i również nie zauważył jakiś nieprawidłowości. Wszystko zależy od tego jak będzie się użytkować sprzęt i jak o niego dbać.
Na spodzie obudowy znajdziemy mikrofon, jeden głośnik (drugi ze stereo umieszczono na górnej krawędzi) oraz gniazdo USB C. W Redmi Note 10 dodatkowo znalazło się tam miejsce na wyjście 3,5 mm – mini Jack. W Redmi Note 10 pro mini Jack powędrował na górną krawędź.
Muzyka płynąca z głośnika jest wystarczająca głośna, czysta i nic tutaj nie trzeszczy nawet przy pełnej głośności. Może brakuje odrobiny basu, ale w tej klasie cenowej jak najbardziej spisuje się dobrze. Tym bardziej, że jest to stereo, a tego brakuje czasami i w droższych modelach. Na pewno wystarczy nam do oglądania np. filmików z YouTube czy codziennego użytku. A gdy zapragniemy nieco lepszej jakości, to zawsze możemy przełączyć się na słuchawki.
Co, do jakości prowadzonych rozmów również nie można mieć zastrzeżeń. Zarówno ja, jak i moi rozmówcy słyszeli się bardzo dobrze. Nie wystąpiły także problemy z zasięgiem sieci komórkowych w miejscach, w których nie powinno to się zdarzyć.
Ponadto na górnej krawędzi znajdziemy również podczerwień. (Funkcja uniwersalnego pilota do TV. Aplikację Mi Pilot znajdziemy zainstalowaną już w systemie).
Na lewej krawędzi znajduje się wysuwana szufladka na 2 karty Nano-SIM oraz dodatkową kartę pamięci. Czyli mamy tutaj do czynienia z prawdziwym Dual Sim. Oczywiście obie karty SIM obsługują technologię LTE. Szufladkę otwiera się kluczykiem, który znajdziemy w pudełku lub ewentualnie wystarczy zwykła szpilka.

Na prawej krawędzi natomiast umieszczone zostały standardowe przyciski głośności oraz wyłącznik wbudowanym czytnikiem linii papilarnych. Przyciski zostały tutaj również wykonane w kolorze obudowy i co najważniejsze są wyraźne w dotyku i bardzo dobrze i szybko reagują na wszystkie kliknięcia.
Sam czytnik działa bardzo szybko i co najważniejsze bezbłędnie. Oprócz czytnika linii papilarnych w obu smartfonach mamy również do dyspozycji oczywiście odblokowanie poprzez skanowanie twarzy. Nie jest ono jednak tak bezpieczne i mniej zalecane. Jeżeli chodzi o same działanie funkcji odblokowania twarzą, to działa on poprawnie chociaż nie za szybko i standardowo przy słabym oświetleniu może mieć problemy.
Smartfon otrzymał płaski wyświetlacz AMOLED o przekątnej 6,67″ (HDR10, 1080 x 2400 px, 395 ppi). (Redmi Note 10 – 6.43″ (1080 x 2400 px , 409 ppi)) z dosyć minimalnymi ramkami bocznymi i górną oraz nieco szerszą dolną ramką. Na środku ekranu w górnej części umieszczono aparat do selfie w okrągłym oczku. Oczywiście to kwestia gustu czy takie umiejscowienie aparatu się podoba czy nie. Ja nie mam nic przeciwko.
A co z diodą powiadomień? Nie ma. Mamy za to opcję: „Ekran zawsze włączony”, chociaż trochę okrojoną. Ekran nie jest cały czas włączony jak przy standardowym AoD, ale tylko przez 10 sekund po stuknięciu w ekran.
Jeżeli chodzi o sam wyświetlacz, to wszystko w nim jest jak najbardziej OK – jest czytelny, wyraźny, a kolory są przyjemne dla oka. Komfortowo można pracować z wszelkiego rodzaju dokumentami oraz bezproblemowe jest użytkowanie ekranu smartfona podczas przeglądania ulubionych stron internetowych. Do dyspozycji mamy również kilka opcji konfiguracyjnych: Tryb ciemny, poziom jasności, Tryb czytania, schemat kolorów (automatyczny, nasycone, standardowe) czy temperatura kolorów (domyślne, ciepłe, chłodne, własny). W przypadku wersji pro dodatkowo mamy opcję odświeżania 120 Hz.
Oczywiście nie znajdziemy tutaj żadnych przycisków pod ekranem jak już praktycznie w każdym smartfonie. Możemy też włączyć obsługę gestami standardową dolną belkę z przyciskami. Każdy bez problemu znajdzie swoją ulubioną konfigurację nawigacji.


