Warto też wspomnieć o dodatkowej aplikacji – Bose Connect. Możemy bez niej żyć. Jednak gdy chcemy mieć większy wpływ na konfigurację urządzenia, to warto ją pobrać i zainstalować na naszym telefonie. Aplikacja jest w języku polskim i pozwala na:
- Zmianę nazwy urządzenia
- Skonfigurować tryb Party (gdy mamy minimum 2 głośniki)
- Zweryfikować poziom naładowania baterii
- Zarządzać podłączonymi urządzeniami
- Sterować muzyką i głośnością
- Zaktualizować oprogramowanie
- Obejrzeć produkt (krótka instrukcja obrazkowa)
- Skonfigurować automatyczny wyłącznik
- Włączyć / wyłączyć instrukcje głosowe (np. pojawia się głos po włączeniu głośnika i połączeniu z urządzeniem z informacją o % naładowania baterii czy z jakim urządzeniem jest połączony głośnik. Instrukcje głosowe są w języku polskim, ale możemy je zmienić na kilka innych np. angielski)
- Przejrzeć instrukcję obsługi
- Podejrzeć podstawowe dane o urządzeniu
Niebieskie hortensje na tapecie Motorola Razr 5G
Nie znajdziemy tutaj korektora dźwięku, ani żadnych motywów wbudowanych.
Jak już jesteśmy przy dźwięku, to przejdźmy do tego jak gra to maleństwo. I tutaj powiem, że jestem bardzo mile zaskoczona dźwiękiem jaki wydobywa się z Bose SoundLink Micro Bluetooth. Muzyka płynąca z niego jest czysta, wyraźna o bardzo przyjemnym ciepłym brzmieniu. Jest on nastawiony bardziej na muzykę rozrywkową. Stąd też najwięcej znajdziemy tutaj tonów średnich, a trochę mniej basów. W zależności od utworu może ich nawet praktycznie nie być. Nie jest jednak źle. Nie zauważyłam też, aby były jakieś zniekształcenia czy szumy. Nawet przy pełnej głośności. Nic w nim nie trzeszczy, nie charczy. A to nie takie oczywiste w takim maleństwie. Przyda się również do słuchania audiobooków czy podcastów.


