Stylistyka Motoroli moto g20 wpisuje się w całą serię. Na tyle umieszczono plastikowe plecki w 2 kolorach: Flamingo Pink oraz Breeze Blue. W moje ręce wpadła wersja niebieska z delikatnym brokatowym połyskiem. Zaletą takiego wykończenia jest to, że nie pozostawia na sobie odcisków palców. Sądzę też, że ta wersja bardziej przypadnie do gustu damskiej części użytkowników. Mnie osobiście się podoba.
Z racji, że obudowa jest z tworzywa sztucznego, co naraża je bardziej na zarysowania, a aparaty lekko wystają, to smartfon szybko wyląduje w etui. Na plus, że producent pomyślał również o tym elemencie i w opakowaniu znajdziemy przeźroczyste plecki.
W lewym górnym rogu znajdziemy standardową już wysepkę z aparatami, a poniżej jej na środku – czytnik linii papilarnych ukryty w okrągłym wgłębieniu pod literką M. Sam czytnik działa wystarczająco szybko i bezbłędnie. Przynajmniej przez 2 tygodnie testów nie miałam z nim żadnych problemów.

Poza czytnikiem, do odblokowania telefonu, możemy wykorzystać opcję rozpoznawania twarzy. Nie jest to może demon prędkości (w ciemniejszych miejscach też nie zawsze działa), a i nie należy do najbezpieczniejszych metod, to mimo wszystko jest i można wykorzystać. Nie udało mi się odblokować telefonu zdjęciem, ale osobiście nie polecam tak zabezpieczać swoich danych.
Dodam jeszcze, że producent deklaruje również, że obudowa jest odporna na wilgoć. Zastosowano w nim hybrydową powłokę klasy IP52, która stanowi barierę chroniącą przed średnio intensywnym działaniem wody, takim jak przypadkowe zalanie, zachlapanie czy lekki deszcz. Nie oznacza, to, że możemy zanurzyć telefon w wodzie czy poddać działaniu wody lub innych cieczy pod ciśnieniem. Należy o tym pamiętać, gdyż smartfon nie jest wodoszczelny.
Testowany model jest dosyć duży, co już praktycznie nikogo nie zdziwi. Kompaktowe smartfony, to nadal niestety rzadkość. Jego wymiary to: 165,22 x 75,73 x 9,14 mm, a waga to 200 g. Zatem obsługa jedną ręką nie będzie najwygodniejsza. Mimo to, smartfon całkiem dobrze leży w dłoni, a prawie wszystkie przyciski leżą w zasięgu. Prawie, gdyż ostatnio w serii moto g, a co za tym idzie również w g20, pojawił się dodatkowy przycisk Google Asystenta nad przyciskami głośności na prawej krawędzi. Aby dostać się do niego musimy przesunąć lekko rękę w górę. Nie jest to za wygodne. Tak swoją drogą mogłoby go nie być.
Na obudowie znajdziemy:
- Na prawym boku:
- Włącznik / wyłącznik
- Przyciski głośności
- Przycisk Asystenta Google (dla mnie zbędny)
- Na lewym boku:
- Szufladkę na 2 karty nano SIM. Jedną kartę możemy zamienić na kartę microSD (do 1TB)
- Na dole:
- Głośnik
- Mikrofon
- Gniazdo USB C
- Na górze:
- Wyjście na słuchawki – 3,5 mm
- Oraz drugi głośnik służący do rozmów na krawędzi.
Co do prowadzonych rozmów, to nie mam się tutaj do czego przyczepić. Moi rozmówcy dobrze mnie słyszeli. Ja ich również. Nie zauważyłam też, aby telefon tracił zasięg w miejscach, w których nie powinien.
A co z dźwiękiem? Jest to smartfon za ok. 700 zł więc raczej ciężko spodziewać się w nim muzyki godnej uszu melomana, ale mimo wszystko nie ma powodu do narzekań. Głośnik mono pracuje poprawnie i wystarczająco głośno. Muzyka z niego płynąca jest raczej płaska, ale do codziennego użytkowania jak najbardziej wystarczająca. Gdy chcemy nieco lepszych doznań słuchowych, to możemy przełączyć się na słuchawki. Na górnej ramce znajdziemy dedykowane do tego wyjście mini Jack 3,5 mm.
Motorola Moto G20, podobnie jak chociażby moto g30, została wyposażona w wyświetlacz Max Vision o wielkości 6,5 cala o rozdzielczości HD+ (1600×720) (269 ppi, współczynnik proporcji: 20:09). Ekran wykonano w technologii IPS TFT LCD. Znajdziemy tutaj niewielkie ramki na bokach i górze oraz dosyć szeroki podbródek. Przedni aparat został umieszczony w niewielkiej łezce na środku na górnej ramce. Suma summarum aktywny obszar-panel dotykowy (AA-TP) zajmuje 87% całego przodu. Sam obraz prezentuje się całkiem dobrze w swojej półce cenowej – ekran jest czytelny.
Ponadto w opcjach możemy również dopasować do swoich potrzeb kontrast (automatyczny, wyższy, standard) i kolory (standard, ciepły, chłodny). Jedyne do czego można się tutaj przyczepić, to do przeciętnych kątów widzenia czy komfortu użytkowania w słońcu (polecam raczej przenieść się do cienia). Za to wiele osób ucieszy, to że możemy również włączyć tryb ciemny i co najważniejsze ekran obsługuje odświeżanie 90Hz (płynniejsza animacja, lepsza responsywność).
Dodam jeszcze, że smartfon nie posiada diody powiadomień ani AoD, ale za to znajdziemy w nim znane już i bardzo lubiane przez wiele osób Gesty Moto (np. zrzut na 3 palce). Telefon udostępnia także użytkownikom przydatne funkcje Androida, takie jak Asystent Google (również pod dedykowanym przyciskiem) oraz funkcję do odpowiedzialnego korzystania z urządzenia – Cyfrową równowagę czy kontrole rodzicielską.


