Jeśli chodzi o słuchawki, to również one zostały wykonane z tworzywa sztucznego w jednym kolorze (w moim przypadku gładki srebrny). Nie znajdziemy na nich żadnych dodatkowych gumek, a producent tak uzasadnia kwestię kształtu i budowy: „Inżynierowie Huawei opracowali autorski system symulacji 3D, dzięki któremu możliwe było wypracowanie wzorcowej ergonomii słuchawek dla jak najszerszej grupy konsumentów.
W testach uwzględniono szczegółowe dane anatomiczne ponad 10 000 par uszu, tak, aby zapewnić optymalny komfort noszenia przez wiele godzin i odpowiednie dopasowanie w zróżnicowanych warunkach.” Czy tak jest w rzeczywistości? Możliwe, ale chyba nie do moich uszu.

Słuchawki wyglądają naprawdę świetnie i są oczywiście solidnie wykonane, ale przy nieco bardziej intensywnym ruchu głowy po prostu wypadają z ucha i gładka powierzania mocno się palcuje. Zatem jeżeli macie możliwość przymierzenia słuchawek przed zakupem, to polecam to zrobić. Nie mamy tutaj gumek, które moglibyśmy dopasować.

Od producenta dowiadujemy się, że słuchawki Huawei FreeBuds 4, w porównaniu do poprzednich modeli, wykorzystują hybrydową technologię podwójnych mikrofonów, która ma zapewnić jeszcze lepszą redukcję szumów – to pierwsze tego typu rozwiązanie na rynku w słuchawkach dousznych typu open-fit. Słuchawki wyposażone są również w technologię Adaptive Ear-Matching (AEM), która wykrywa kształt kanału słuchowego użytkownika oraz warunki zewnętrzne, i na tej podstawie dostosowuje poziom redukcji szumów.
Huawei FreeBuds 4 wykorzystują lekką i wytrzymałą membranę kompozytową z polimeru ciekłokrystalicznego (LCP), która pozwala zminimalizować zniekształcenia dźwięku oraz uzyskać przejrzyste tony średnie i wysokie. Dynamiczne przetworniki, dzięki dużej średnicy (14,3 mm), zapewniają większą amplitudę drgań i mocniejszy bas. Słuchawki wyposażone są w udoskonalone minituby basowe, które generują dźwięk o natężeniu 15% wyższym niż w przypadku Huawei FreeBuds 3.
Czy zatem dobrze się spisują w rozmowie i podczas słuchania muzyki? O tym nie co później.


