I na koniec aparat. W POCO F3, w porównaniu z Xiaomi Mi 11i, znajdziemy inny obiektyw główny. Jest to 48 Mpx, a nie 108 Mpx. Pozostałe obiektywy są identyczne czyli:
- 8MP (f/2,2, Kąt widzenia 119 °)
- 5 MP (f/2,4, AF)
- Aparat do selfie 20MP z SI (f/2,45, Selfie w trybie nocnym, slow motion )
Wydawałoby się, że mniej Mpx w aparacie głównym będzie skutkowało też gorszymi kadrami. Nic bardziej mylnego. Mam nawet wrażenie, że niektóre zdjęcia są znacznie ładniejsze w POCO. Szczególnie te z rozmytym tłem. Jest w nich więcej naturalności. Poza tym możemy liczyć na całkiem przyjemne dla oka ujęcia. Momentami zdarzają się prześwietlenia czy rozjaśnienia, które znamy również ze smartfonów Xioami. Widać też podbicia kolorów – głównie czerwony i około czerwonego. Szczególnie wtedy, gdy włączymy AI.
Nie znajdziemy tu też modułu tele czy obiektywu do głębi. Owszem mamy możliwość zrobienia przybliżenia cyfrowego, ale to tylko ciekawostka i raczej do niczego takich zdjęć nie użyjemy. Użyteczne kadry kończą się na x2. Potem widać już szumy i nieostrości cyfrowe.
Jest za to macro 5 Mpx, które zdążyliśmy już polubić przy kilku innych tegorocznych modelach z portfolio Xiaomi. Smartfon całkiem dobrze radzi sobie również wieczorami i nocą. Nie są jej straszne nawet bardziej pochmurne dni. Minimalnie spada wtedy szczegółowość i momentami pojawiają się szumy, ale to wszystko zależy też od miejsca, w którym jesteśmy i jak spora jest szarówka.
Nieco gorzej tutaj wypada szeroki kąt. W nim mamy większy spadek jakości i więcej szumów. Nocą wspiera nas tryb nocny, ale również polecam używać bardziej w obiektywnie głównym niż w szerokim kącie. Nie zapominajmy też o trybie Długiej ekspozycji. Owszem tryb nocny raczej nie wymaga od nas większego wysiłku, to przy tych dodatkowych trybach należy zadbać o statyw. Ale za to możemy poszaleć na całego. Niektórzy powiedzą, że podobny efekt można osiągnąć z trybu PRO. Owszem można. Ale czy każdy musi się na nim znać? Niekoniecznie, a tutaj producent przyszedł nam z pomocą i stworzył kilka predefiniowanych filtrów. Możemy z nich otrzymać naprawdę świetne kadry.
I teraz jeszcze wisienka na torcie czyli zdjęcia macro. Podobnie jak w Mi 11i możemy nieco zaszaleć i złapać w obiektyw nie jednego robaczka czy kropelki wody. Owszem potrzeba tutaj nieco stabilnej ręki, ale jak już to opanujemy, to będziemy łapać naprawdę niezłe zbliżenia. Do mediów społecznościowych czy do pochwalenia się znajomym fotkami makro robaczków ten smartfon wystarczy jak najbardziej.
To jak czas na zdjęcia:
I na koniec jeszcze próbka filmów. Niestety nie znajdziemy tutaj optycznej stabilizacji obrazu i ie nagramy filmu w 8K, ale za to mamy całkiem ładne ujęcia z 4K lub Full HD. Dostępne są też tryby kreatywne jak w Mi 11. Poniżej przykładowe próbki:


