Test Lenovo Tab P11 pro – centrum pracy i rozrywki

Budowa i użytkowanie:

Lenovo Tab P11 pro jest bardzo smukłym urządzeniem. Jego rozmiary to 5,8 mm x 264,28 mm x 171,4 mm, a waga od ok. 485 g. Cała konstrukcja jest wykonana z lekkiego aluminium, a jako smaczek na brzegu umieszczono logo producenta. Po przeciwnej stronie umieszczono niewielką wysepkę z aparatami i diodą doświetlającą. Do wyboru mamy dwa kolory:  Slate Grey (łupkowoszary) oraz Platinum Grey (platynowoszary). Całość prezentuje się bardzo profesjonalnie (zresztą podobnie jak było to w wersji Tab 11). Zatem będzie się świetnie prezentować zarówno w rękach młodej osoby jak i zapracowanego biznesmena w garniturze 😊.

Tym bardziej, że w opakowaniu znajdziemy też bardzo stylowe etui (pleciony materiał) z dołączaną klawiaturą z wbudowanym trackpadem i klawiszami skrótu oraz rysikiem – Lenovo Precision Pen 2.  Pióro oferuje zwiększoną precyzję i kontrolę z 4096 poziomami nacisku oraz wykrywaniem nachylenia, a klawiatura posiada bardzo niski skok i układ znany nam z tabletów Lenovo. Szczególnie piórko znacznie ułatwi nam poruszanie się po interfejsie systemu, a dodatkowo pozwoli na np. odręczne pisanie notatek czy malowanie.

Sam tablet bez problemu zmieści się również w niewielkiej torebce czy plecaku. Zatem zabranie go na weekend czy w podróż po mieście nie powinno sprawiać większych problemów.

Na obudowie znajdziemy odpowiednio:

  • Na lewej krawędzi (trzymając tablet poziomo): 2 głośniki z 4, włącznik/wyłącznik z wbudowanym czytnikiem linii papilarnych
  • Na prawej krawędzi: 2 głośniki z 4, gniazdo USB-C
  • Na górze: przyciski do zmiany głośności, mikrofony, wyjmowana tacka na dodatkową kartę pamięci / kastę SIM
  • Na dole: złącze do podłączenia klawiatury

To co zapewne nie ucieszy części użytkowników, to nie znajdziemy tutaj wyjścia mini Jack 3,5 mm, ale za to mamy wyjście USB -C. Co więcej mamy też gniazdo na dodatkową kartę pamięci i kartę SIM. Do tego bardzo fajne i dobrej jakości głośniki stereo. Muzyka z nich płynąca jest donośna o wyraźnych dźwiękach i raczej bardziej skierowana pod muzykę rozrywkowa czy filmy / gry. Przy maksymalnej głośności trochę spada jakość, ale raczej z pełnego zakresu będziemy rzadko korzystać. Warto też zwrócić uwagę na to, że głośniki zostały rozstawione po bokach, gdy mamy tablet ustawiony w poziomie, a na górze i dole, gdy ustawimy w pionie. Jakbyśmy nie chwycili urządzenia, to praktycznie zawsze mamy minimum 2 głośniki odsłonięte. Za to plus.

Test Lenovo X1 Fold – efektywność laptopa, mobilnością smartfona

Jeśli chodzi o mikrofony, to bardzo dobrze sprawowały się podczas telekonferencji. Moi rozmówcy słyszeli mnie dobrze, a ja ich. Zatem śmiało można wykorzystać je do tego typu połączeń.

Miłym dodatkiem jest również czytnik linii papilarnych wbudowany w przycisk ON/OFF. Sam czytnik działa ok, chociaż zdarzały się momenty, że musiałam przyłożyć palec jeszcze raz. Do dyspozycji mamy również odblokowanie twarzą, które również działa poprawnie, chociaż przy nieco ciemniejszych pomieszczeniach czasami się buntuje. Wtedy trzeba skorzystać z alternatywnych metod.

Na przodzie Tab P11 Pro umieszczono dotykowy wyświetlacz 11,5’’ OLED z Dolby Vision™ o rozdzielczości 2K (2560 x 1600), HDR10 Dolby Vision, jasności 500 nitów i ochroną oczu potwierdzoną certyfikatem TÜV Rheinland Eye Comfort. Niewielkie ramki wokoło sprawiają, że sam wyświetlacz zajmuje do ok. 84,6% powierzchni ekranu. Przy takich parametrach możemy mieć pewność, że obraz wyświetlany na tym ekranie będzie bardzo dobrej jakości.

Kolory są świetne (może momentami przejaskrawione, ale można to poprawić w opcjach), kąty widzenia dobre, a panel dotykowy reaguje na wszystkie nasze komendy. Zatem praca na dokumentach, przeglądanie stron WWW czy oglądanie filmów, to czysta przyjemność. Jedyne czego tutaj zabrakło to większego odświeżania ekranu, ale nie traktowałabym tego jako mega minus.

Na dłuższej, górnej ramce, w jej centralnym miejscu, znajdziemy dodatkowo aparat do selfie: 8 MP stałoogniskowa + 8 MP stałoogniskowa. Kamerkę tą możemy również wykorzystać podczas telekonferencji czy po prostu do zabezpieczenia naszego urządzenia poprzez rozpoznawanie twarzy. Nie jest to może najbezpieczniejsza metoda, ale jednak chociaż trochę utrudni dostęp do naszych danych.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: