Podsumowanie
Nowy Galaxy Z Flip 3 urzekł mnie od pierwszego dnia. Funkcjonalnie bliżej mi do Galaxy Z Fold 3, ale Flip również mógłby wylądować w mojej torebce jako drugi smartfon. Ot taki na wieczorne wypady na miasto. Mały, ładny, poręczny i ma w sobie to coś, co przyciąga wzrok nie jednego przechodnia.
Cieszy fakt, że wzmocniono zawiasy oraz ekran, a przede wszystkim, że smartfon otrzymał klasę wodoodporności IPX 8. Jest to coraz bardziej dopracowana konstrukcja. Do tego poprawiony interfejs i działanie aplikacji, które coraz lepiej radzą sobie z tego typu konstrukcjami (chociaż są takie, które nadal kuleją). Owszem są miejsca do poprawy – szczególnie działanie na baterii przy odświeżaniu 120 Hz, grzanie przy mocniejszym obciążeniu czy nadal widoczna fałdka na zgięciu, ale i tak znajdzie on wielu zwolenników. Szkoda tylko, że w tym segmencie jest tak mało konkurencji.
Za to względem Watch 4 miałam spore nadzieje. Funkcjonalnie ten zegarek ma niemalże wszystko czego można od niego wymagać: zaawansowane funkcje sportowe, zaawansowane pomiary (Sen z monitorowaniem tlenu we krwi i chrapania, stałe monitorowanie tętna, tlenu we krwi, EKG, badanie składu ciała itp.), płatności NFC dostępne już w Polsce, możliwość wgrania różnego rodzaju aplikacji, notyfikacje itp. Można by tu jeszcze wiele wymieniać.
To co ostudziło mój entuzjazm, to bateria, która wymagała ode mnie podłączenia do ładowarki średnio co 1 – 1,5 dnia. Rozumiem telefon, ale nie zegarek. Jeżeli jednak jesteście wstanie przełknąć tą niedogodność, to bierzcie śmiało, bo to naprawdę świetny zegarek.
Diana (Technosenior)

































