Smartfon, podobnie jak Mi 11 lite 5G, otrzymał 6,55-calowy wyświetlacz AMOLED z szybkością odświeżania do 90 Hz (2400 × 1080 px, 20:9, zagęszczenie pikseli 402 ppi, Gama kolorów DCI-P3, Kolor 10-bit, True Color, True Display, kontrast 5000000:1) oraz aparatem (20 MP, ƒ/2,24) umieszczonym w okrągłej, małej dziurce w lewym, górnym rogu ekranu.
To co bardzo rzuca się w oczy to bardzo wąskie ramki i idealnie płaski ekran. Coś dla osób, które nie lubią zakrzywionych wyświetlaczy. Co tu dużo mówić ekran wygląda świetnie, a przede wszystkim jest bardzo wyraźny i czytelny nawet w słoneczny dzień. Ponadto wspiera również treści w HDR10+.
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby zmienić odwzorowanie barw w ustawieniach na nieco cieplejszy lub zimniejszy wariant. Mamy do dyspozycji również tryb czytania czy zmianę jasnego motywu na ciemny, a także zmianę odświeżania pomiędzy 90 i 60 Hz. Ekran posiada również certyfikat TÜV Rheinland
Test Xiaomi 11T Pro – wyzwala kreatywność
Możemy też włączyć obsługę gestami, które znacząco polepszają komfort użytkowania telefonu oraz zwiększają jego obszar roboczy. Oprócz gestów możemy też włączyć standardową dolną belkę z przyciskami.
Xiaomi 11 lite 5G NE, podobnie ja Mi 11 lite 5G, wyposażono w baterię 4250 mAh oraz szybkie ładowanie przewodowe 33W. Nie znajdziemy w nim ładowania indukcyjnego czy zwrotnego. Cały dzień dosyć intensywnej pracy na jednym ładowaniu, to dla niego żaden problem. Mam wrażenie, że też działał minimalnie dłużej niż poprzednik, ale to może być subiektywne odczucie, gdyż nie miałam obu w ręce równocześnie, żeby sprawdzić na dokładnie takim samym scenariuszu.
Nie mniej czasami baterię ładowałam po 1,5 – 2,5 dnia. Wszystko zależy jednak od tego jak użytkujemy nasz smartfon. Jak damy mu porządnie popalić (dużo zdjęć, filmów, stałe połączenie z siecią itp.), to możemy szukać ładowarki już po ok. 5-7 h. Nie mniej nie odpada on znacząco od aktualnych trendów. Naładowanie do pełna trwa ok. godzinę.


