Recenzja Philips Brillance 326P – 32″ LCD ze złączem USB-C

Wyświetlacz w Philips Brillance 326P otrzymał płaski panel IPS z przekątną 31,5’’ (80 cm) w proporcjach 16:9. Krótko mówiąc jest panoramiczny, ale nie przesadnie. W pracach biurowych zapewne więcej zwolenników będzie proporcji 3:2, a przy oglądaniu filmów tych bardziej panoramicznych. Ja jestem z tych, które w pracach biurowych również preferują te drugie rozwiązanie. Szczególnie przy tak sporych rozmiarach już jak testowany model.

Philips Brillance 326P
Philips Brillance 326P

Do dyspozycji mamy tutaj obszar roboczy o wymiarach: 698,112 (w poziomie) x 392,688 (w pionie), czyli całkiem dużo. Dzięki temu możemy bez problemu otworzyć obok siebie 2 dokumenty, aplikacje czy  strony i nadal wszystko jest dobrze czytelne. Ekran obsługuje rozdzielczość 2560 x 1440 przy odświeżaniu 75 Hz. Jego jasność sięga do 350 cd/m2, współczynnik kontrastu (typowy) wynosi 1000:1, czas reakcji: 4ms, gęstość pikseli  93 ppi, a częstotliwość odświeżania do 30–114 kHz (poz.) / 48–75 Hz (pion.). Może częstotliwość odświeżania i czas reakcji 4 ms nie zadowoli niektórych graczy, ale dla zwykłego użytkownika wystarczy całkowicie.

Nie ma powodów również do narzekań jeżeli chodzi o kąty widzenia (▷ 178° △ 178°) czy kolory (1,07 miliarda kolorów, Gama kolorów (typowa): NTSC 106%*, sRGB 118%*, Adobe RGB 87%). Jest też obsługiwany HDR i to co ucieszy osoby, które spędzają dużo czasu przed monitorem czyli redukcja niebieskiego światła (tryb LowBlue) i technologia Flicker-free, która niweluje problem migotania dzięki zastosowaniu kontroli jasności ekranu poprzez regulację natężenia prądu (DC dimming). Zatem też powinien zminimalizować zmęczenie oczu podczas dłuższego korzystania z urządzenia. A jak jest w rzeczywistości?

Pracowałam na tym monitorze prawie miesiąc po minimum 8h dziennie (równolegle z drugim monitorem, ale o nim w innej recenzji 😊). Jest to już kolejny tak duży ekran na moim biurku, a więc nie było to dla mnie tym razem szokiem. Wręcz przeciwnie bardzo szybko przyzwyczaiłam się do tak dużej przestrzeni roboczej i bardzo ułatwiło mi to pracę nad wieloma zadaniami.

Philips Brillance 326P
Philips Brillance 326P

Przeglądanie Internetu, praca na dokumentach, drobna rozrywka w postaci gier czy filmu, drobna obróbka zdjęć itp. Jedyne co mi troszeczkę przeszkadzało, to płaska matryca. Mam wrażenie, że przy takich rozmiarach lekko zakrzywiona przestrzeń jest znacznie naturalna dla oka i łatwiej do objęcia w całości. Ale może to być tylko moje subiektywne odczucie, a jak wiadomo tutaj każdy może mieć swoje 😊 Nie miałam też problemu z dopasowanym kolorów czy ustawień monitora pod własne preferencje.

Bardzo fajną opcją jest natomiast funkcja PowerSensor, która działa niczym czujnik obecności, który nadaje i odbiera nieszkodliwe sygnały podczerwieni w celu określenia obecności użytkownika w pomieszczeniu i automatycznie obniża poziom jasności wyświetlacza monitora, gdy ten odchodzi od biurka. W pierwszej chwili, gdy wygasił mi się monitor kiedy wstałam od biurka pomyślałam, że coś się zepsuło. Dopiero po zajrzeniu w opis doczytałam co to za funkcja i powiem szczerze dla mnie bomba.

Kolejną ciekawą opcją jest możliwość zmiany obrazu na czarno-biały –  EasyRead. Dzięki niej nasz ekran zmienia się w kartkę papieru i staje się trochę bardziej wygodna, gdy musimy dużo czytać. Może nie zastąpi nam to czytnika, bo mimo wszystko ekran dalej świeci, ale jednak mam wrażenie, że trochę mniej męczyły mi się wtedy oczy.

Philips Brillance 326P

Miło, że na monitorze znalazła się również kamera, która obsługuje funkcję Windows Hello. W dobie pracy zdalnej również pozwoli nam na udział w telekonferencjach z możliwością pokazania naszej osoby 😊. Może jakość nie jest jakaś super wysoka, bo tylko 2 Mpx, ale jak już nie mamy nic innego, to zawsze coś.

No i głośniki mogłyby być odrobinę lepsze. Podczas oglądania filmów akcji zabrakło mi w nich odrobinę mocy i przestrzeni. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby podłączyć dodatkowy głośnik czy słuchawki.

Jak działa Philips Hue + Spotify

A i jeszcze możliwość połączenia laptopa przez USB C czy kolejnego monitora do naszego Philipsa, to dla świetna rzecz. Dzięki temu zaoszczędziłam 2 gniazda w moim laptopie, a wierzcie mi jest ich nie wiele i każde z nich jest na wagę złota 😊. Ładowanie przez monitor sprawuje się równie dobrze, jak to podłączone bezpośrednio do ładowarki.

I to co najważniejsze, to nie czułam zmęczenia po całym dniu pracy. No poza tym standardowym zmęczeniem spowodowany długimi godzinami siedzenia za biurkiem. Przyjemnie się na nim również grało – może nie jestem jakimś zagorzałym graczem i raczej sięgam po mniej wymagające tytuły, ale takie wyścigi czy strzelanki wypadły na nim świetnie. Świetnie pracuje się na nim w środowisku biurowym. Dzieliłam sobie ekran na połowę przez co bez mniejszego problemu mogłam pracować na 2 aplikacjach i trzeciej na ekranie laptopa. Zatem pod tym kątem jest świetnie. Nie zauważyłam też na nim żadnych martwych pikseli czy nieostrości.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: