Nowy Xiaomi 12X (podobnie jak Xiaomi 12) to bardzo kompaktowy smartfon. W sumie takiego brakowało w portfolio tegoż producenta (z resztą nie tylko u niego). Jego wymiary to 69,9 mm x 152,7 mm x 8,16 mm, a waga 179g. Zatem będzie idealny do drobnej damskiej ręki czy niewielkiej torebki. Osoby, które lubią trzymać telefon w kieszeni spodni powinny być również zadowolone. Osobiście jestem bardzo na tak 😊.
Testowany smartfon otrzymał 6,28-calowy wyświetlacz AMOLED DotDisplay z szybkością odświeżania do 120 Hz w technologii Adaptive Sync i rozdzielczością 2400 × 1080 px (zagęszczenie pikseli 419 ppi, jasność szczytowa sięga do 1100 nitów) oraz aparatem (32 MP, ƒ/2,45) umieszczonym w okrągłej, małej dziurce na środku przy górnej krawędzi ekranu. Do tego obsługuje wyświetlanie HDR podczas odtwarzania materiałów wideo HDR10, HDR10+ i Dolby Vision.
Co tu dużo mówić obraz jest bardzo dobry (wyraźny i czytelny) z ładnymi kolorami, które możemy dopasować w opcjach. Tak jak na tą półkę cenową przystało. Mamy do dyspozycji również tryb czytania czy zmianę jasnego motywu na ciemny.
Standardowo też możemy włączyć obsługę gestami czy pozostać przy dolnej belce z przyciskami.
A co z biometrią? Oczywiście nie zapomniano również o tym. W Xiaomi 12X czytnik linii papilarnych umieszczono w ekranie. Przez ostatnie dwa tygodnie nie zauważyłam, aby coś działało niepoprawnie. Odblokowanie następuje dosyć szybko i może z kilka razy musiałam przyłożyć palec drugi raz. Oprócz czytnika linii papilarnych mamy również do dyspozycji odblokowanie poprzez skanowanie twarzy. Również wszystko działało poprawnie. Przypominam jednak, że nie należy to do najbezpieczniejszych opcji.


