Głośnik to też możliwość odsłuchania muzyki. Tego jednak nie polecam, bo nie mamy tutaj jakieś mega jakości godnej uszu melomanów. Ale za to podłączymy słuchawki po BT i możemy odsłuchiwać swoje ulubione utwory prosto z zegarka. Wcześniej jednak musimy je przenieść do urządzenia. Robimy to z aplikacji Huawei Zdrowie, której już chyba nie muszę zbytnio przedstawiać.
Miło, że Huawei postarał się o to, aby w nowym zegarku była możliwość sterowania muzyką ze słuchawek. Przynajmniej z moich Huawei FreeBuds 4i mogłam bez problemu zatrzymać i wznowić muzykę czy przerzucić do kolejnego utworu. Brawo o to chodziło!

Nadal jednak nie możemy porozmawiać przez słuchawki, tylko przez zegarek. Przynajmniej za każdym razem, gdy się łączę z moim rozmówcą, to rozłącza mi słuchawki i głos idzie na głośnik w zegarku.
Miło, że na stałe już zagościła w nowych zegarkach Huawei funkcja odrzucenia połączenia z wysłaniem SMS. Do wyboru mamy kilka wbudowanych treści (10), ale możemy też dodawać swoje (dodatkowo 36 pozycji).
A jak wygląda czas pracy na baterii? Zacznijmy od tego, że ładowanie odbywa się podobnie jak kilku poprzednich modelach poprzez ładowanie indukcyjne. Czyli możemy położyć nasz zegarek na ładowarkę indukcyjną czy telefon z ładowaniem zwrotnym lub podłączyć go do dołączonej stacji magnetycznej z kablem na USB. Najczęściej jednak skorzystamy z dołączonej ładowarki, gdyż bransoletki nie da się rozpiąć co utrudnia położenie zegarka na innej ładowarce indukcyjnej.
Jak już naładujemy baterię do pełna, to przy włączonych stałych monitoringach zdrowotnych, snu, tętna, SpO2, stresu, notyfikacjach, włączonym BT i pojedynczych treningach, to ładowarki szukałam ponownie po 4-5 dniach. Zatem całkiem przyzwoity wynik. Jeżeli damy mu popalić tak solidnie, czyli będziemy sporo trenować i używać GPSU, to niestety ten czas mocno się skróci.


