I na koniec standardowo aparat.

W A53 znajdziemy następujące obiektywy:
- Obiektyw główny: 64 MP, f/1.8, OIS, AF, nagrywanie wideo w 4K w 30 kl./s
- moduł szerokokątny – 12 MP, f/2.2
- pomiar głębi – 5 MP, f/2.4, OIS
- makro – 5 MP, f/2.4, zoom cyfrowy do x10
- Przód: 32 Mpix – f/2.2

Tyle z parametrów, a jak zdjęcia wypadają w rzeczywistości? Oczywiście w ciągu dnia kadry wychodzą bardzo zadowalająco. Są wyraźne, szczegółowe i całkiem dobrze odwzorowanych kolorach, chociaż minimalnie podbitych. Takie typowe dla Samsunga. Świetnie radzi sobie nawet pod słońce – nie ma czarnej plamy, a bardzo szczegółowe i dobrze widoczne elementy. Widać, że HDR działa tutaj jak należy.
Równie dobrze w takich warunkach radzi sobie szeroki kąt, chociaż zdjęcia w tym przypadku są nieco mniej szczegółowe i momentami widać różnicę barw.
Troszeczkę zawiodłam się jednak na trybie nocnym. Nawet przy oświetlonym kadrze (w mieście) pojawiają się szumy cyfrowe i nieostrości. Wiadomo, że nie jest to flagowiec i pewne niedociągnięcia będą, ale tutaj one są zbyt duże. Z oświetlonym miastem radzą sobie nawet dużo słabsze telefony.
Bardzo cieszy mnie fakt, że A53 zyskał już obiektyw macro 5 Mpx, a nie ten nikomu niepotrzebny 2 Mpx. Nie znajdziemy w nim jednak tele. Zbliżenie jest tylko cyfrowe do max. X10. Przy czym ujęcia z x2 mają jeszcze sens, a przy większym zbliżeniu widać już cyfrowe szumy.
Przejdźmy jednak do przykładowych zdjęć:
Główny aparat nagrywa w rozdzielczości UHD 4K (3840 x 2160), 30 klatek/sekundę. Obiektyw główny zyskał też optyczną stabilizację obrazu (w Full HD), przez co filmy są bardziej stabilne i lepsze w odbiorze. Poza tym filmy nie wyróżniają się niczym szczególnym. Są całkiem przyzwoite i wystarcza spokojnie na codzienny użytek.
Zresztą zobaczcie sami:


