Nie powinniśmy mieć również problemu ze stabilnym ustawieniem MateBook-a D16, gdyż na spodzie znajdziemy jedna podłużną i 2 mniejsze gumowe nóżki, które stabilnie trzymają się blatu. Na dole producent umieścił również kratkę, pod którym umieszczono system chłodzenia, który pozwala na odprowadzenie ciepła.
Co ciekawe głośniki znowu powędrowały na spód (na bokach, bliżej przodu). W poprzednim modelu były obok klawiatury, a tutaj z racji, że dodano panel numeryczny, to głośniki się nie zmieściły. Osobiście wolałam je na górze, gdyż nie były przytłumiane jak położyłam laptop na kolana, ale z drugiej strony rozumiem, że coś za coś. Nie mniej muzyka wydobywająca się z nich jest bardzo dobra, czysta i przestrzenna. Ot standardowy zestaw stereo w laptopie, który świetnie spisze się w pracy biurowej i codziennym użytkowaniu. Gdy chcemy jednak wznieść się na wyżyny muzyczne, to polecam jednak skorzystać ze słuchawek czy dodatkowych głośników.
Na obudowie znajdziemy kilka portów. Są to:
- na lewej krawędzi:
- USB-C 2.0: obsługa ładowania i transfer danych
- USB-C 3.2 Gen 1: obsługa ładowania i transfer danych oraz DisplayPort 1.4 (maks. 4K 120 Hz)
- HDMI 2.0 (4K 60Hz)
- Gniazdo słuchawkowo-mikrofonowe jack 3,5 mm
- Na prawej krawędzi:
- UBB 3.2 Gen 1 x 2
Do pracy biurowej i codziennego użytku taki zestaw portów wystarczy całkowicie. Bez problemu podepniemy monitor czy myszkę, a i nawet urządzenia na USB C. Jedyne czego mi zabrakło, to czytnika kart.
Po otwarciu klapy komputera naszym oczom ukaże się równie minimalistyczne i eleganckie wnętrze, ale z pewnymi zmianami. Huawei MateBook D16 2022 wyposażono w spory ekran, bo aż 16,1 cali Full View, który został otoczony bardzo wąskimi ramkami po bokach i minimalnie szerszymi na górze i dole. Co więcej na górnej ramce umieszczono lekko wysuniętą do góry wypustkę, w której umieszczono kamerkę. Cieszy mnie fakt, że kamerka wróciła na właściwe dla siebie miejsce. Kamerka w przycisku była mocno niepraktyczna i sprawiała, że rozmówcy patrzyli na mnie od dołu, co było bardzo irytujące.
Co więcej kamerka ta zyskała AI, dzięki czemu podąża za nami, gdy mówimy. Stara się trzymać naszą twarz w kadrze, gdy przesuniemy się lekko do boku czy do tyłu. Takie rozwiązanie znane jest z dedykowanych kamerek do prowadzenia tele-konferencji. Teraz jest dostępna również w laptopie i co najważniejsze dobrze działa (przynajmniej na Teams). Oczywiście mówimy o zasięgu naszego biurka (kąt widzenia 88 stopni), a nie dużej salki konferencyjnej.
Ponadto możemy również wstawić wirtualne tło, które umożliwia dbanie o prywatność naszego otoczenia czy włączyć tryb optymalizowania kontaktu wzrokowy usprawniający komunikację i koncentrację na wzór rozmowy twarzą w twarz. Tutaj warto jeszcze od razu wspomnieć o 4 mikrofonach, które umieszczona przedniej krawędzi na dole, a które doskonale zbierają nasz głos podczas telekonferencji. Moi rozmówcy dobrze mnie słyszeli i bez żadnych pogłosów.


