Test Infinix Zero Ultra – z ładowaniem 180W i 200 MP na aktualny czas

Test Infinix Zero Ultra – z ładowaniem 180W i 200 MP na aktualny czas

Test (3 strony) bezpłatny i bez sponsoringu – przytoczone stwierdzenia są tylko subiektywnymi odczuciami testującego to urządzenie

Jeszcze nie tak dawno zachwycaliśmy się Infinix Note 12 Pro, a tymczasem Infinix wprowadził  na polski rynek model Infinix Zero Ultra. To co wyróżnia ten model, to maksymalna wydajność zamknięta w inspirowanej kosmosem bryle z zakrzywionym ekranem, superszybkie ładowanie 180W Thunder Charge.

Został on też wyposażony w tylny aparat fotograficzny 200 MP z optycznym stabilizatorem obrazu, stworzony do zdjęć w każdym oświetleniu i dodatkowy, szerokokątny obiektyw 13 MP, przedni aparat 32 MP z podwójną lampą błyskową, a także 6,8-calowy bezramkowy zakrzywiony wyświetlacz AMOLED FHD+ o częstotliwości odświeżania 120 Hz i szczytowej jasności 900 nitów. Model posiada moduł NFC i dwa sloty na karty 5G.

To najwyższy model dostępny obecnie w globalnej ofercie Infinix. Jak telefon wypada w rzeczywistości? Zapraszam do recenzji.

Najważniejsze zalety:

  • Bezramkowy 90.78 %, zakrzywiony ekran (3D Curved AMOLED) 120 Hz AMOLED FHD+ (1080 x 2400px) 6,8 cala o szczytowej jasności 900 nitów
  • System operacyjny XOS 12 na bazie Android 12
  • Sieci LTE Cat18: 5G/4G/3G/2G
    • B2,B3,B5,B8 B1,B5, B8
    • FDD 1,3,5,7,8,20,28 – TDD: 38,40,41
  • 2x nano-SIM, VoLTE
  • Procesor MediaTek Dimensity 920 6nm 5G (2x 2.5 GHz ARM Cortex-A78, 6x 2.0 GHz ARM Cortex-A55)
  • GPU: Arm Mali-G68 MC4
  • Pamięć ROM 256GB + RAM 8GB (rozszerzalny do 13GB)
  • Tylny aparat 200 Mpx z OIS, poczwórną lampą błyskową i szerokokątnym obiektywem 13 Mpx F 2,4
    • Funkcje aparatu: autofocus, ledowa lampa błyskowa, nagrywanie filmów Ultra HD 4K, stabilizator obrazu
  • Przedni aparat 32 Mpx z podwójną lampą błyskową (Dual LED)
  • Bluetooth 5.0, NFC
  • GPS: AGPS, GLONASS, Galileo, BeiDou
  • Czujniki: Akcelerometr, Zbliżeniowy, Światła, Żyroskop, Czytnik linii papilarnych
  • Inne: Face unlock, Stereo speakers, DTS Surround Sound
  • Wi-Fi 6: Dual band ac: 2,4G/5 GHz, Erdal Engine 3.0
  • USB-C z OTG i ładowaniem 180W Thunder Charge
  • Dwukomorowy akumulator 4500 mAh 8C Li-Polymer
  • Ładowanie 180 W Thunder Charge ze 111 funkcjami ochronnymi
    • Ładowarki wykorzystują technologię GaN, łącząc mały rozmiar i wysoką konwersję
    • Od 1 proc. do 100 proc. naładowania baterii w zaledwie 12 minut
  • Inspirowany kosmosem design – abstrakcyjne wzory na tylnej części smartfona zostały zainspirowane wyglądem Linii Kármána – granicy kosmosu
  • Kolory: Coslight Silver; Genesis Noir
  • Wymiary: 165.50 x 75.08 x 9.16mm
  • Waga: 213g

Pełna specyfikacja: Tutaj

W pudełku znajdziemy:

  • Smartfon Infinix Zero Ultra
  • Ładowarkę 180 W
  • Kabel USB
  • Plecki (Etui)
  • Słuchawki
  • Szpilkę do tacek
  • Adapter USB-C – Jack 3,5mm
  • Standardową papierologię

Obudowa Infinix Zero Ultra to połączenie sztuki i technologii. Oko przykuwa jego futurystyczny design w klasycznych kolorach. Na tylnej obudowie widać rozchodzące się linie, które symbolizują uwalniającą się kosmiczną energię. Geometryczne kształty w połączeniu z czystością szkła tworzą wrażenie prostoty i nowoczesności. I muszę przyznać, że na żywo wygląda on zjawiskowo.

Infinix Zero Ultra
Infinix Zero Ultra

Dostępny jest w srebrzysto-białej (Coslight Silver) wersji kolorystycznej. Inna wersja to głęboka czerń (Genesis Noir) – połączenie szkła i skóry oraz prostoty i elegancji.

Wygląd smartfonów Infinix jest inspirowany kosmosem, dlatego marka nawiązała partnerstwo z Królewskim Obserwatorium Astronomicznym w Greenwich, w którym miała też miejsce światowa premiera pierwszego modelu z serii ZERO. Partnerstwo obejmuje m.in. warsztaty popularyzujące zagadnienia astronomii oraz darowiznę na teleskop astrograficzny im. Annie Maunder, pozwalający na fotografowanie kosmosu.

Nie da się przejść obojętnie obok tego modelu. Do tego praktycznie się nie palcuje, a delikatna faktura sprawia, że obudowa nie wyślizguje się nam z ręki. Gdyby nie lekko wystające aparaty, to nawet nie pomyślałabym tutaj o założeniu dodatkowego etui na plecki. Takie sylikonowe etui znajdziemy w opakowaniu i w sumie do nas należy decyzja czy je założymy czy nie. W Zero Ultra to tak naprawdę nasz wybór, a nie konieczność.

Widać, że model ten jest bardzo dobrze dopracowany i to w każdym szczególe – wyróżniające się plecki, lekko zaokrąglone szkło na przodzie ekranu. Wszystko w nim do siebie pasuje, nic nie trzeszczy, nic nie odstaje. Szkoda tylko, że obudowa nie dostała żadnego certyfikatu odporności na wodę czy pył. W tej klasie smartfonu powinno być to już normą.

Na spodzie obudowy znajdziemy mikrofon, głośnik multimedialny (jest stereo, drugi, wraz z mikrofonem do redukcji szumów jest po przeciwnej stronie), gniazdo USB C oraz szufladkę na dwa sloty na karty 5G Nano-SIM (bez gniazda na dodatkową pamięć ☹).

Na prawej krawędzi umieszczono przyciski głośności i włącznik / wyłącznik. Lewa strona jest pusta. Przyciski zostały wykonane w kolorze ramki (srebrne). Co najważniejsze są umiejscowione na dobrej wysokości, są wyraźne w dotyku i bardzo dobrze i szybko reagują na wszystkie kliknięcia.

Smartfon nie posiada wyjścia słuchawkowego 3,5 mm mini Jack, co zapewne nie ucieszy części potencjalnych użytkowników. Za to do dyspozycji mamy adapter USB-C – Jack 3,5mm.

Test Infinix Note 12 Pro – ma w sobie to coś…

Mamy tutaj za to głośniki stereo wspomagane technologią DTS Surround Sound, a tego brakuje czasami nawet w dużo droższych modelach. Jakość dźwięku płynąca z głośników jest jak najbardziej OK. Muzyka jest czysta i wystarczająco głośna. No może brakuje jej odrobiny głębi i basu. Nie mniej dźwięk płynący z Infinix Zero Ultra ucieszy niejedno ucho.  Co, do jakości prowadzonych rozmów również nie można mieć zastrzeżeń.

Wymiary Zero Ultra to: 165.50 x 75.08 x 9.16mm.  Waga, to około 213 g (łącznie z baterią).  Telefon jest bardzo smukły i dosyć lekki, a co najważniejsze dobrze leży w dłoni (nawet bez etui).

Infinix Zero Ultra został wyposażony w bezramkowy (389 ppi), zakrzywiony ekran (3D Curved AMOLED) FHD+ (1080 x 2400px) o szczytowej jasności 900 nitów. Tutaj ekran pokrywa 92,1% powierzchni przodu telefonu i zawiera niewielką „dziurkę”, w którym znajdziemy aparat do selfie – 32 MP (f/2.0).

Zapewne znajdą się tutaj zarówno przeciwnicy jak i zwolennicy takiego rozwiązania. Nie mniej sam obraz prezentuje się świetnie. Kolory są bardzo wyraźne i mocno nasycone, biel jest wyraźnie biała, a czerń głęboka. Ponad to wyświetlacz AMOLED zapewnia intensywność i wierność naturalnym odcieniom. Do tego krawędzie czcionek są ostre, a całość jest czytelna i wyraźna.

Komfortowo można pracować z wszelkiego rodzaju dokumentami oraz bezproblemowe jest użytkowanie ekranu smartfonu podczas przeglądania ulubionych stron internetowych. Bez problemu możemy również korzystać z telefony w słoneczne dni. A co więcej mamy tutaj do dyspozycji odświeżanie na poziomie 120 Hz.

Obraz oczywiście prezentuje się na nim jak najbardziej poprawnie. Kolory są bardzo wyraźne i mocno nasycone, biel jest wyraźnie biała, a czerń głęboka. Nie można również narzekać na kąty widzenia czy jasność ekranu. Ponadto wyświetlacz AMOLED zapewnia intensywność i wierność naturalnym odcieniom. Do tego krawędzie czcionek są ostre, a całość jest czytelna i wyraźna.

Test Infinix HOT 11S NFC – niedrogi, a jednocześnie ultranowoczesny

Dodam jeszcze, że smartfon ma również certyfikowaną przez TUV Rheinland funkcję Low Blue Light, która redukuje szkodliwe działanie niebieskiego światła.

W Zero Ultra, poza standardowymi funkcjami odblokowania jakimi są pin, wzór czy hasło, znajdziemy oczywiście czytnik linii papilarnych, który umieszczono w ekranie oraz możliwość odblokowania telefonu przez skanowanie twarzy.

Odblokowanie twarzą działa szybko i zazwyczaj bezbłędnie (wyjątkiem są miejsca ze słabym oświetleniem). Podobnie jest z czytnikiem linii papilarnych – działa bardzo szybko i poprawnie. Sam czytnik umieszczony jest na dobrej wysokości i co więcej pozwala odblokować dostęp do aplikacji.

Standardowo też możemy włączyć obsługę gestami oraz wysuwany przycisk boczny z najważniejszymi dla nas aplikacjami. Co ciekawe dostępny jest on również przy zablokowanym ekranie. Każdy bez problemu znajdzie swoją ulubioną konfigurację nawigacji.

Co, do jakości prowadzonych rozmów również nie można mieć zastrzeżeń. Zarówno ja, jak i moi rozmówcy słyszeli się doskonale. Na pochwałę zasługuje, to że do momentu ustawienia maksymalnej głośności nie pojawiają się znaczne zniekształcenia głosu rozmówcy. Podczas testu nie zdarzyło się, by jakość połączeń uniemożliwiła zrozumienie drugiej osoby. Nie wystąpiły także problemy z zasięgiem sieci komórkowych w miejscach, w których nie powinno to się zdarzyć.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: