Po odblokowaniu ukazuje nam się tarcza z zegarem oraz różnymi dodatkowymi informacjami np. ilość wykonanych kroków w ciągu aktualnego dnia, ilości spalonych kalorii, przebyty dystans, aktualny puls czy poziom aktywności. Zakres wyświetlanych danych może być różny w zależności od tego jaką wybierzemy tarczę. W aplikacji Fitbit (do pobrania np. ze sklepu Google Play) możemy ją zmienić.

Tarcze powiązane są również z aplikacjami, które możemy zainstalować na opasce. Możemy wgrać następujące funkcje: Notyfikacje, Ćwiczenia, Alarmy, Stoper, SpO2, Ustawienia, EKG, EDA Scan (stres). Niektóre z funkcji można odinstalować, niektóre są zainstalowane na stałe i nie można ich ruszyć. Chociaż zastanawiam się czy ktokolwiek będzie chciał rezygnować z któreś funkcji. Niestety nadal nie ma opcji, która pozwoliłaby nam na wgranie własnego zdjęcia na tarczę. To coś co pozwalałoby jeszcze bardziej spersonalizować opaskę, co jest dosyć istotne na dzień dzisiejszy.
Jak w przypadku innych tego typu urządzeń do prawidłowego działania i współpracy z urządzeniem trzeba ściągnąć dedykowaną aplikację Fitbit. Jest ona bardzo rozbudowana. Dostępne funkcje podzielone są na strefę darmową i funkcje Premium. Wraz z zakupem nowego trackera mamy do dyspozycji 6-miesięczny dostęp do subskrypcji Fitbit Premium. Pozwoli nam to zapoznać się nam z jej możliwościami i zadecydować czy chcemy kontynuować subskrypcję w przyszłości.
Generalnie usługa Premium pozwala na jeszcze bardziej szczegółową analizę postępów i parametrów, umożliwia dostęp do praktycznych wskazówek, ponad 500 treningów, treści dotyczących mindfulness i odżywania, by jeszcze lepiej korzystać z każdego dnia. Szczerze – bez tego da się żyć. Nie mniej osobiście uważam, że skoro kupujemy już dosyć drogi sprzęt, to raczej nie powinniśmy dopłacać za dodatkowe funkcje. Powinny one być w pakiecie.
W podstawowym pakiecie możemy ustawiać i realizować nasze sportowe cele poprzez dokładną rejestrację i monitoring biegów, spacerów, śledzenie aktywności, a także czuwanie nad prowadzeniem zdrowego trybu życia (odżywianie, waga, sen, ilość wody itp.). Dzięki aplikacji można również pracować nad swoimi rezultatami poprzez przyjazne współzawodnictwo z ludźmi z całego świata. Dane z opaski mogą być udostępniane on-line i porównywane z wynikami znajomych lub innych zawodników pod względem tygodniowej liczby kroków, kalorii lub odległości. Będziemy też otrzymywać różnego rodzaju medale.
Teraz nie pozostaje już nic jak podłączyć nasze urządzenie do aplikacji. Wystarczy właczyć BT w telefonie, wzajemnie wyszukać urządzenia i już po chwili możemy rozpocząć pełne korzystanie z nowego smartbanda. Podczas testów połączyłam opaskę z telefonem Xiaomi 13 pro oraz w ramach drugiego testu z Motorolą Edge 40 pro. Cała operacja przebiegła bez najmniejszych problemów, a aplikacja przeprowadziła mnie przez każdy krok połączenia i początkowej konfiguracji. Wszystko jest w języku polskim więc każdy powinien sobie poradzić z połączeniem i obsługą urządzenia.
Jakie funkcje znajdziemy w Fitbit Charge 6? W sumie identyczne jak w poprzedniku – Fitbit Charge 5. Nowy model zyskał jednak ulepszone czujniki (przynajmniej taką informację otrzymałam od producenta). Generalnie mamy w tym maleństwie całkiem sporo funkcji. Są to chociażby:
- Funkcję telefonu, która pozwala na podgląd, kto dzwoni oraz odrzucenie połączenia wraz z opcją wysłania zdefiniowanego SMS-a. Standardowo też możemy odczytać notyfikacje z wskazanych przez nas aplikacji (kalendarz, mail, komunikatory itp.) czy otrzymać informacje o zbliżających się wydarzeniach z wybranego kalendarza. Funkcje te są opcjonalne i można je w każdej chwili wyłączyć. Odczyt przychodzących wiadomości nie stanowi najmniejszego problemu, dokładnie widać tekst (chociaż nie są to jakieś duże litery). Co więcej dla Gmail-a, WhatsApp-a czy Gmaila możemy też odesłać zdefiniowane odpowiedzi czy emotikony. W innych aplikacjach nie ma aktualnie interakcji, a jedynie możemy kliknąć na przycisk „Otwórz” i na telefonie uruchomi nam się np. czytany mail. Taka funkcja też jest bardzo pomocna. Opaska nie posiada głośnika, więc przez nią nie porozmawiamy.
- Śledzenie aktywności: Krokomierz, Licznik spalonych kalorii, przebyty Dystans. Przypominanie o wodzie, ruchu czy innych aktywnościach. Jak również możemy rejestrować nasze posiłki i śledzić wykresy spożytych kalorii v spalonych. Warto podkreślić, że aplikacja pobiera też dane z telefonu – zatem jeżeli opaska leży na półce, to zsynchronizuje się ona z krokami z telefonu (przynajmniej u mnie tak było na Xiaomi 13 pro oraz Motoroli Edge 40 pro). Jest jednak jeden problem W momencie jak nie nosimy opaski, to naliczają się dziwne kalorie. W ciągu dnia naliczyło mi aż 2 tys. kalorii… I to nie był pojedynczy przypadek. Działo się tak za każdym razem jak odłożyłam opaskę. Problem został zgłoszony do producenta, ale nie pojawiła się od tego czasu żadna aktualizacja, która naprawiałaby ten błąd.
- W Fitbit Charge mamy również zaawansowane śledzenie treningów z pomiarem czasu, tętna wydajności i obciążenia organizmu. Do wyboru mamy 40 aktywności (dla porównania taki Xiaomi Band 8 daje ich już ponad 150). Są to np. spacer, pływanie, biegi, taniec itp. Co więcej dla niektórych ćwiczeń możemy ustawić dodatkowe parametry np. Dla Spaceru włączyć etapy liczone w kilometrach co np. 1 km. Ponadto urządzenie zostało wyposażone w wbudowany moduł GPS i rozpoznaje automatycznie czy jesteśmy w trakcie ćwiczenia. Dodatkowo, dzięki subskrypcji Fitbit Premium, użytkownicy mogą korzystać z ponad 200 treningów certyfikowanych trenerów i popularnych marek, takich jak Daily Burn, barre3, obé oraz nowych treningów wysokoenergetycznych od LES MILLS. Po każdym treningu możemy podejrzeć w aplikacji bardziej rozbudowane statystyki, które zawierają informacje o spalonych kaloriach, czasie, tętnie, minutach w strefie (nowa funkcja liczenia aktywności), przebytym dystansie czy prześledzić trasę na mapce. U mnie mapka za pierwszym razem się nie narysowała, przy ponownym spacerze już pokazało moją trasę – wyglądała w miarę OK, chociaż pokazało, że byłam po drugiej stronie ulicy. Warto sprawdzić czy GPS jest ustawiony na z opaski czy dynamiczny i czy w danej aktywności jest włączone korzystanie z GPS. Bardzo ciekawe jest również podejście do aktywności. Celem nie są już tylko kroki, ale aktywne minuty czy dłuższy sen (podobnie jak w poprzedniku).
- Dodatkowo podczas treningu (ale i poza nim) możemy sterować muzyką z YT Premium, o ile mamy wykupioną subskrypcję, czyli kolejne płatności ☹. Czemu nie ma możliwości słuchania zwykłego YT czy sterowania muzyką z opaski? To chyba tylko producent wie.
- Monitorowanie snu. Tej funkcji chyba nie musza już nikomu przedstawiać. Ma ją praktycznie każde urządzenie tego typu. Również Fitbit Charge 6 monitoruje jakość naszego snu, a pełne statystyki zbiera w aplikacji i łączy je z innymi aktywnościami, tak że powstaje pełen obraz naszego trybu życia.
- Monitorowanie stresu to jedno, ale aby pomóc kontrolować nerwy, Charge 6, podobnie jak poprzednik, został wyposażony w czujnik EDA. Mierzy on reakcję organizmu na stres poprzez zmiany w gruczołach potowych. Pomiar EDA, to 3 minutowa sesja, która ma pozwolić nam na obniżenie stresu. Trochę tutaj ciężko jest porównać informacje na opasce z medycznymi wskaźnikami. Nie mniej podczas testów przyglądałam się wskaźnikom i wyglądały adekwatne do tego jak się czułam.
- Monitorowanie tętna – Smartband oferuje ciągły monitoring tętna. Funkcja zapewnia ciągłe monitorowanie pracy serca. Niestety nie jestem wstanie porównać wyników ze specjalistycznym sprzętem. Jedyne co mogłam sprawdzić, to zachowanie się wskaźnika podczas np. podczas spaceru czy bardziej intensywnych ćwiczeń – wyniki zdawały się być jak najbardziej adekwatne do tego jak w danym czasie się czułam i jakie wykonywałam ćwiczenia.
- Monitorowanie SpO2 – pomiar poziomu tlenu we krwi, to bardzo przydatna. Bardzo niski poziom nasycenia krwi tlenem (SpO2) może powodować problemy zdrowotne, dlatego warto czasem spojrzeć na ten wskaźnik. Sam pomiar jest wykonywany w czasie spoczynku. Trochę szkoda, że nie można jej wywołać w dowolnym momencie. Konkurencyjne modele taką funkcję posiadają.
- EKG – Migotanie przedsionków (AFib) jest najczęstszym schorzeniem związanym z zaburzeniami rytmu serca na świecie. Aplikacja EKG była dostępna również w poprzedniku Fitbit Charge 5 i jest również tutaj. Warto jednak podkreślić, że nie jest to równoznaczne z badaniem medycznym, a tylko sygnał, że coś może się dziać nie tak z naszym organizmem i należy udać się do lekarza w celu zasięgnięcia fachowej diagnozy.
- Płatności NFC – Do dyspozycji mamy Portfel Googla. Z racji, że nie mam połączonej żadnej karty z Portfelem Googla, to tej funkcji nie udało mi się sprawdzić. Jak będę miała okazję, to na pewno zaktualizuję tą kwestię 😊
- Połączenie z Mapami Google. To kolejna funkcja, która potwierdza coraz większą integrację Fitbita z Googlem. Funkcja ta powinna prowadzić nas do celu poprzez pokazywanie kolejnych etapów podróży pieszej, samochodem czy rowerem. Strzałki (kierunek) czy dystans. Trasę ustawiamy na telefonie, a opaska tylko wyświetla informacje jak należy się kierować. Niestety funkcja ta u mnie nie zadziałała. Sprawdzałam na Motoroli edge 40 pro, Xiaomi 13 pro czy na Samsungu Z Flip 5. Cały czas dostawałam informację o tym, że na telefonie i opasce powinna być włączona aplikacja z mapą, a przy próbie włączenia nawigacji na telefonie nie uruchamiały się automatycznie nawigacja na zegarku – jakby połączenie nie działało (dodam, że wszystkie elementy zalecane przez producenta w instrukcji zostały skonfigurowane). Była włączona… Problem został zgłoszony do producenta, ale jeszcze nie pojawiła się aktualizacja, która naprawiałaby ten problem.
Ponadto w testowanej opasce mamy również:
- Kalendarz cyklu – bardzo przydatna opcja dla kobiet
- Temperatura skóry
- Stoper, Taimer
- Alarmy, które pomogą nam obudzić się rano czy przypomnieć o czymś w ciągu dnia. Można skonfigurować inteligentne alarmy, które będą nas wybudzać w odpowiedniej fazie snu.
- Możliwość zablokowania ekranu przed wejściem do wody (unikniemy wtedy przypadkowego uruchomienia funkcji na zegarku z dotykowego ekranu)
- Itp.
To czego nie znajdziemy w tej opasce, to np. sterowanie muzyką z telefonu (poza YT Premium) czy uruchomienie migawki w telefonie. Trochę szkoda, bo bardzo przywiązałam się do tych funkcji w innych smartbandach.

A jak wygląda kwestia baterii? Przy moim użytkowaniu czyli stale włączonych pomiarach oraz notyfikacjach i sporadycznych ćwiczeniach po ładowarkę sięgałam co ok. 5 dni. Nie miałam jednak włączonego AoD, a i treningi nie były jakieś intensywne. Nie mniej 5-7 dni jest spokojnie w zasięgu tej opaski. Dodam jeszcze, że samo ładowanie odbywa się za pomocą dostarczonego kabelka z końcówką dopasowaną do naszego urządzenia. Czas ładowania od 0 – 100%, to ok. 2h.


