Podsumowanie
Osobiście bardziej podobają mi się smartwatche z bardziej eleganckim wykończeniem niż te sportowe, ale ku mojemu zdziwieniu szybko przyzwyczaiłam się do nowego Amazfit Active Edge. Jest on bardzo lekki, co może mieć znaczenie dla bardziej aktywnych osób (nie powinien przeszkadzać przy np. bieganiu) i rzeczywiście jest odporny na różne przypadkowe zdarzenia.
Nosiłam go cały miesiąc i kilka razy zaliczyłam różnego rodzaju uderzenia i upadki, a jednak nie ma na nim nawet najmniejszego zadrapania. Nie miałam z nim też żadnych problemów, jeśli chodzi o stabilność działania czy pomiary (no może poza kwestią przebudzeni). Ciężko też mi powiedzieć czy wszystkie 130 dyscyplin mierzy poprawnie, ale ze spacerami poradził sobie wzorowo i nawet narysował mapkę z trasą.
Testowany model nie posiada płatności, pomiaru EKG, głośnika czy mikrofonu. Nie odpowiemy też na notyfikacje z aplikacji, a na SMS odpiszemy tylko zdefiniowaną treścią. W sumie dobrze, że chociaż tyle 😊. Warto też podkreślić, że sama aplikacja Zeep jest mocno rozbudowana i dostarcza nam sporo cennych informacji. Chociaż nie do końca pochwalam te płatne subskrypcje. Skoro zapłaciłam już za zegarek, to czemu mam dodatkowo płacić za kolejne funkcje?
Jeżeli jednak zakres funkcji oraz wygląd Wam odpowiada, to śmiało mogę polecić ten zegarek. 699 zł to adekwatna cena za ten model.
Diana (Technosenior)
Amazfit Active Edge dostarczony został przez Amazfit dla przeprowadzenia testu dla Czytelników TECHNOSenior



