Test Huawei Mate 20 Pro – zachwyca aparatem i jakością wykonania

Design Huawei Mate 20 Pro zachwyca kunsztem i jakością wykonania. Model ten wyposażony jest w ekran prawie bez ramek (87.78 % screen-to-body ratio), z charakterystycznym wycięciem na górze ekranu (tak zwany „notch). Ponadto to nie posiada żadnych przycisków, a czytnik odcisków palców został umieszczony w ekranie:

Huawei Mate 20 Pro

Rozwiązanie to jest bardzo wygodne i nie zabiera cennego miejsca na obudowie telefonu. Przyznam, że bardzo mi się spodobało takie umiejscowienie czytnika i bardzo szybko przyzwyczaiłam się do jego użytkowania.

Na górnym wcięciu został umieszczony głośnik oraz przedni aparat (24 MP, przesłona f/2.0 z kontrola głębi 3D). Czy wcięcie to się podoba czy nie, to już oczywiście kwestia gustu. Niemniej nic nie stoi na przeszkodzie, aby wycięcia zakryć czarnym paskiem. Warto tutaj zwrócić uwagę na to, że pomimo włączenia czarnego paska, to nie tracimy na powierzchni użytkowej ekranu. Nadal ikonki informacyjne będą na swoim miejscu. O ile przy P20 Pro włączenie czarnego paska nie do końca współgrało z niektórymi aplikacjami – np. Instagram posiadał swoje ikonki nawigacyjne dokładnie pod czarnym paskiem, co sprawiało, że nie mogłam wrzucić żadnego zdjęcia, o tyle tutaj nie zauważyłam takiego problemu. Wszystkie aplikacje, które używam działają bez zarzutu.

Huawei Mate 20 Pro, podobnie jak pokochany przez rzeszę fanów P20 Pro, oferuje obudowę  wykonaną z wysokiej jakości aluminium, którą pokrywa trójwymiarowa tafla hartowanego szkła, które działa jak pryzmat. Skupia on, a następnie delikatnie rozszczepia strumień światła. Dzięki temu każdy wariant kolorystyczny HUAWEI Mate 20 Pro – czarny, niebieski i twilight – uzyskuje dodatkowy i niepowtarzalny gradient. Kolor fioletowy wygląda wręcz bajecznie. Jedyne co może doprowadzić do szału, to fakt, że na takiej obudowie widać niemalże każdy odcisk palca i bardzo szybko telefon ląduje w futerale.

Warto tutaj zwrócić uwagę również na kolor niebieski, który posiada na obudowie jaśniejsze paski. Taki zabieg spowodował, że obudowa mniej się palcuje, a efekt wizualny również wygląda niesamowicie.

Jak już wspomniałam wcześniej smartfon został wyposażony w czytnik linii papilarnych umiejscowiony w ekranie. Producent na swojej stronie chwali się tym, że dzięki ergonomicznej konstrukcji i technologii Dynamic Pressure Sensing, wystarczy dotknąć palcem ekranu, aby błyskawicznie i bezpiecznie odblokować swój telefon. I tak jest w rzeczywistości. Przyłożenie palca do miejsca, w którym znajduje się czytnik bardzo szybko go rozpoznaje i odblokowuje ekran.  

Telefon został pozbawiony standardowego przycisku z touchpadem, do którego wiele osób może być nadal przyzwyczajonych. Ja również byłam przyzwyczajona do standardowego przycisku pod ekranem, przez co na początku patrzyłam na takie podejście troszeczkę sceptycznie. Niemniej do nawigacji w Mate 20 Pro można bardzo szybko się przyzwyczaić. W szczególności do obsługi gestami, które wręcz uzależniają. Po 2 dniach z Mate 20 Pro jak tylko wracałam do swojego poprzedniego telefonu wręcz odruchowo zaczęłam stosować nowe gesty. I musze tutaj przyznać, że nowe gesty znacząco polepszają komfort użytkowania telefonu.

Kolejną ciekawa alternatywą służącą do odblokowania telefonu jest skanowanie twarzy. To chyba jedna z najbardziej ulubionych funkcji telefonu. Odblokowanie ekranu następuje niemalże natychmiast, co jest bardzo wygodne. Czasami przy słabym oświetleniu zdarzało się, że telefon nie rozpoznał twarzy, ale były to raczej pojedyncze sytuacje. Dodatkowym atutem jest możliwość włączenia funkcji „Wymagaj kontaktu wzrokowego.”, co pozwoli dodatkowo zabezpieczyć nasz telefon przed uruchomieniem go gdy np. śpimy 😛

Warto tutaj zwrócić uwagę na bezpieczeństwo, którym tak chwalił się producent „Nowa jakość dokładności i bezpieczeństwa. Dzięki aparatowi rozpoznającemu głębię 3D, który rzutuje do 30 000 punktów, telefon HUAWEI Mate 20 Pro bez trudu Cię rozpozna i w ciągu pół sekundy wyłączy blokadę. Za pomocą identyfikatora twarzy możesz też bezpiecznie korzystać z prywatnego ekranu zawierającego zablokowane aplikacje i dane osobiste”, a które bardzo szybko zostało złamane. Czy producent stanie na wysokości zadania i szybko upora się z poprawką? Czas pokaże. Miejmy nadzieję, że nastąpi to bardzo szybko, gdyż bezpieczeństwo i prywatność danych dla wielu osób to numer 1. Tym bardziej, że telefon jest kierowany również do bardziej wymagających osób (biznesu) pod kątem bezpieczeństwa.

Mate 20 Pro przy wymiarach 72,3 x 157,8 x 8,6 mm waży zaledwie 189 g. Producent zaprojektował i wykonał swój smartfon doskonale. Wszystko jest świetnie spasowane, nie usłyszymy żadnych trzasków. Wszystko jest w tym urządzeniu tak solidne, jak być powinno i w tym miejscu, gdzie tego oczekujemy, biorąc go do ręki po raz pierwszy.

To smartfon stworzony po to, by cieszyć oko (wykonany ze szkła szkła 3D) – wygląda bardzo ekskluzywnie. Jego sylwetkę cechuje smukła linia z gładkimi zagięciami i połączeniami, które płynnie wtapiają się w design – dzięki temu urządzenie doskonale leży w dłoni. Ale to nie wszystko. Obudowa jest całkowicie wodoszczelna i odporna na kurz – IP68, co oznacza, że nie musimy martwić się o zalanie, zachlapanie czy zatopienie.

Mate 20 Pro  wyposażono w 6,4-calowy ekran OLED o rozdzielczości QHD+ 1 440 x 3 120 pikseli i gęstość pikseli na poziomie 538 PPI ppi. Ponadto, dzięki bardzo wąskiemu obramowaniu i proporcji ekranu do obudowy na poziomie 87,78 % %, telefon zapewnia bardzo dużą powierzchnię wyświetlania. Warto dodać, że choć ekran do małych nie należy, bez problemu obsłużymy go jedną ręką. Szkło zastosowane na zaokrąglonym z obu stron ekranie to Gorilla Glass 5. Nie powinno wam grozić porysowanie powierzchni. Warto też od razu zainwestować w szkło ochronne, gdyż telefon nie został pokryty żadną dodatkową folią jak w przypadku np. P20 Pro. Ekran w telefonie jest czytelny, krawędzie czcionek są ostre, a gołym okiem nie dostrzeżemy na nim poszczególnych punktów świetlnych. Komfortowo można pracować z wszelkiego rodzaju dokumentami oraz bezproblemowe jest użytkowanie ekranu smartfona podczas przeglądania ulubionych stron internetowych, czy też czytania książek elektronicznych. Ponadto odznacza się świetnym nasyceniem barw i dużym kontrastem. Bardzo praktycznym rozwiązaniem jest także tryb ochrony oczu oraz możliwość dostosowywania jasności ekranu do otoczenia.

Kąty widzenia, zważywszy na technologię IPS w jakiej został wykonany, są bardzo szerokie. Ponadto jego jasność nawet w słońcu pozwala na swobodne korzystanie z urządzenia. Smartfon wyposażono w dotykowy ekran multitouch, który reaguje nawet na „motyle” muskanie opuszkami palców. Czułość panelu dotykowego możemy jeszcze zwiększyć, włączając tryb obsługi w rękawiczkach.

Co, do jakości prowadzonych rozmów również nie można mieć zastrzeżeń. Zarówno ja, jak i moi rozmówcy słyszeli się doskonale. Na pochwałę zasługuje, to że do momentu ustawienia maksymalnej głośności nie pojawiają się znaczne zniekształcenia głosu rozmówcy. Podczas testu nie zdarzyło się, by jakość połączeń uniemożliwiła zrozumienie drugiej osoby. Nie wystąpiły także problemy z zasięgiem sieci komórkowych w miejscach, w których nie powinno to się zdarzyć.

U dołu obudowy producent zamieścił port USB Typ C (High Speed USB), a w nim głośnik. Ponad to znajdziemy tam również mikrofon oraz szufladkę na kartę SIM i kartę pamięci nanoSD. NanoSD, to zupełnie nowy format kart, który stworzył Huawei. Plus za możliwość rozszerzenia pamięci o dodatkową kartę, natomiast nie do końca jestem przekonana, że nowy format szybko stanie się powszechnym standardem. Na dzień dzisiejszy istotne jest, aby móc przełożyć kartę pomiędzy urządzeniami, czego nie da się zrobić z  nową kartą, gdyż urządzenia po prostu jej nie obsługują. Pozostaje pytanie czy sprawdzi się ona na szersza skalę i zapoczątkuje kolejny standard? Czas pokaże.

Z głośnika wydobywa się przyzwoita i wystarczająco głośna muzyka. Co więcej nowe umiejscowienie głośnika nie zakłóca również muzyki podczas ładowania telefonu, a tego troszeczkę się obawiałam. Co prawda nie jest to wymarzony sprzęt DJ-a, jednakże typowego słuchacza MP3 powinien w pełni zadowolić.

Warto tutaj zwrócić uwagę na to, że telefon nie posiada gniazda słuchawkowego 3,5 mm, co dla wielu osób może być dużym problemem. W pudełku znajdziemy przejściówkę USB-C do wejścia słuchawkowego 3,5 mm, ale czy w dobie minimalizacji sprzętów na rzecz kolejnych przejściówek, to dobre rozwiązanie. Chyba niekoniecznie.

Huawei Mate 20 Pro nie ma otwieranej tylnej klapki, a szufladkę, którą otwiera się kluczykiem, ewentualnie wystarczy zwykła szpilka. Zarówno kartę SIM (nanoSIM) jak i kartę pamięci (nanoSD)  wkłada się do saneczek na dolnej stronie obudowy.

Natomiast po prawej znajdziemy przycisk regulacji głośności oraz różniący się kolorem klawisz włączania/wyłączania telefonu. Oba przyciski są wygodne w obsłudze.

%d bloggers like this: