Na początek, zanim dojdę do ciekawszej części tej recenzji kilka faktów technicznych. O bezpieczeństwie swojego nowoczesnego smartfonu myślą niemal wszyscy posiadacze takiego urządzenia. Ile razy płaciliście za zbitą szybkę albo wyrzucaliście telefon do śmieci, ponieważ został zalany albo wpadł w piasek? Jest jednak wąska gałąź smartfonów, których ten problem nie dotyczy. I do nich właśnie zalicza się testowany GX290 – w pełni funkcjonalny smartfon stworzony z myślą o ludziach pracy i poszukiwaczach przygód. Jednocześnie telefon posiada wszystkie funkcje porządnego urządzenia niezbędne, aby mógł on służyć swojemu użytkownikowi, jako dedykowane centrum komunikacji ze światem. Uwzględniając wymogi dynamicznego stylu życia, smartfon pancerny Gigaset GX290 posiada klasyczną dla tego typu urządzeń obudowę formowaną wtryskowo z tworzywa TPU, czyli termoplastycznego poliuretanu zapewniającego wyjątkową trwałość. Dodatkowo, jest ono wzmocnione sztywną, metalową ramką, która zniesie praktycznie wszystko, co może się przytrafić telefonowi podczas górskich wycieczek, czy pod żaglami „wilka morskiego”. Bez uszczerbku przetrwa upadek do wypełnionego wodą basenu, jak i na twardą podłogę. Nie musicie się już, więc obawiać o zabrudzenie, zalanie czy upuszczenie smartfona – możecie bezpiecznie używać go w każdych warunkach – sprawdzone w testach, które prezentujemy w dalszej części recenzji. Ma ona wymiary 162,4 x 79 x 15,3 mm i co daje się od razu odczuć, gdy trzyma się go w dłoni – telefon jest ciężki, waży 279 g (z baterią). Gniazda zostały zabezpieczone dobrze spasowaną zaślepką. Łatwo się domyślić, że także przyciski obite są tym samym, twardym materiałem, co krawędzie telefonu wymagają trochę siły nacisku, aby wykonały polecenie. Dzięki zastosowaniu perforacji obudowy smartfon dobrze leży w dłoni, i nawet w rękawiczkach nie będzie się nam wyślizgiwał. 6,1-calowy wyświetlacz HD + z wcięciem typu „notch” ma rozdzielczość 1560 x 720 pikseli, jasność 580 cd/m² i kontrast 1000:1. Dzięki temu zapewnia czytelność nawet w pełnym świetle. Kąty widzenia są naprawdę przyzwoite, a obraz jest wystarczająco ostry. Jeżeli chodzi natomiast o kolory – z nimi jest trochę gorzej. Nie wydają się aż tak żywe i dobrze odwzorowane, ale może dlatego, że wyświetlacz chroniony jest przez grubą warstwę szkła Gorilla Glass 3 odpornego na zadrapania i obraz na nim wygląda, jakby był umieszczony wyraźnie poniżej poziomu przedniego panelu. Jeżeli mógłbym się do czegoś doczepić, to nad odbijaniem się światła na tafli ekranu, tutaj można by jeszcze popracować, zwłaszcza, że to telefon survivalowy. Panel dotykowy jest wystarczająco czuły i bez problemu radzi sobie z 5 punktami dotyku, reaguje również na obsługę dłonią w rękawiczce i gdy jest mokry. Nad ekranem znajduje się obiektyw przedniej kamery 8MP, przeznaczonej do modnych dziś zdjęć z ręki. Obok niej umieszczono czujniki, niestety brak diody powiadomień. A wyżej widzimy siatkę głośnika, który w trakcie rozmów oferuje czysty i głośny dźwięk. Nie jest to może technologia HD Voice, ale nawet w głośnym otoczeniu nie będziemy mieć problemu ze zrozumieniem rozmówcy. Zastrzeżenia mógłbym mieć jedynie do naturalności barw głosów moich rozmówców – były minimalnie zniekształcone, spowodowane grubą obudową. Dość dobra antena sprawiała, że nie doświadczyłem zerwania połączenia, w miejscach, w których nie powinno się to zdarzać.
Dół, to standardowo wejście do ładowarki i gniazdo mini Jack’a na słuchawki, chronione jedną, solidną gumową zatyczką. Oba gniazda znajdują się w odpowiedniej odległości od siebie, a więc nie będzie żadnego problemu z podłączeniem dwóch wtyczek jednocześnie. Bardzo przydatną, a niedocenianą rzeczą jest również wejście USB-C (ma standardową wielkość wtyku) z funkcją OTG (On The Go) – pozwala to podłączyć do naszego smartfona przenośną klawiaturę czy dedykowaną pamięć zewnętrzną.
Ulokowanie przycisków na bocznych krawędziach nie odbiega od normy. Wielkość przycisków, jakość pokrywającej ich gumy oraz ich rozmieszczenie pozwala łatwo używać ich funkcji, nawet w grubych rękawiczkach, co może być ważne przy dużych mrozach. Po lewej stronie znajdziemy szufladkę na karty SIM i microSD. Prawą zaś stronę producent wyposażył w dwa przyciski – regulacji głośności i włączania telefonu.
Tył smartfonu wygląda całkiem elegancko, pomimo, że na odległość krzyczy – „jestem pancernikiem i zniosę wszystkie trudy”. Na tyle telefonu, znajduje się podwójne oczko aparatu. Szybka je pokrywająca jest delikatnie schowana, dlatego nie grozi jej porysowanie. Obok kamery kamery znajduje się dioda flash, emitująca intensywne światło i sprawdzająca się świetnie w roli latarki. Ponadto znajdziemy tutaj dwa maleńkie otwory, których zadania nie udało mi się wykryć. Może producent planuje w przyszłości wprowadzić dedykowane akcesoria do modelu. W okrągłym zagłębieniu znalazł się czytnik linii papilarnych – do jego działania nie mam żadnych uwag. Czytnik linii papilarnych zapewnia szereg przydatnych funkcji dodatkowych, jak przewijanie stron na ekranie jedną ręką. Do odblokowania wyświetlacza GX290 można wykorzystać też system identyfikacji twarzy (Face ID) – sprawdza się raczej średnio. Głośnik umieszczony na dole tylnej obudowy gra donośnie, ale wydobywający się z niego dźwięk, nie jest rewelacyjny i raczej nie zachęca do słuchania w ten sposób muzyki. Podczas wędrówek, do słuchania ulubionych mptrójek lepiej podłączyć słuchawki douszne.


