Test Xiaomi Mi 11 Ultra – polubisz fotografię i filmowanie w smartfonach

I na koniec aparat. W Mi 11 Ultra znajdziemy niesamowity zestaw obiektywów. Są to
Na tyle:

  • ƒ/2,20, 0,8µm, 1/2.0”, PDAF, 4-in-1 Super Pixel, 7P (48 MP) (ultraszerokokątna)
  • ƒ/1,95, 1,4µm, 1/1.12”, Dual Pixel Pro, 4-in-1 Super Pixel, Native ISO Fusion, 8P (50 MP) (szerokokątna)
  • 0,8µm, 1/2.0”, PDAF, 4-in-1 Super Pixel, zoom: 120x cyfrowy, 10x hybrydowy, 5x optyczny (48 MP) (zbliżeniowa)

Na przodzie: 20.0 Mpix – do selfie

I mnóstwo trybów w aparacie, które pozwalają na bardzo ciekawe zdjęcia lub filmy. Niektórzy mogą powiedzieć, że przez ten ogrom funkcji można się pogubić, ale ja czułam się tutaj jak w raju 😀 Uwielbiam, gdy w oprogramowaniu dostarczane są dodatkowe gotowe tryby do zdjęć czy filmów. Tak naprawdę do pełni szczęścia przydała by się jeszcze możliwość definiowania własnych ustawień. Np. w trybie pro można by ustawić sobie pewne parametry i zapisać jako zdefiniowany szablon w skrótach. To by było coś 😊

No dobra, ale przejdźmy do zdjęć. Bo to one interesują nas najbardziej. Czy Xiaomi Mi 11 Ultra można nazwać nowym mistrzem fotografii? I tutaj patrząc po parametrach, to każdy zapewne krzyknął by: TAK, Oczywiście! A jak jest w rzeczywistości? I z tym jest różnie. Ale po kolei 😊

Zdjęcia w ciągu dnia wychodzą rewelacyjnie z każdego obiektywu. Osobiście najbardziej podobają mi się te z obiektywu głównego (50 Mpx) i z zooma x5 (48 Mpx). Szeroki kąt też nie jest zły, ale jak dla mnie ciut za szeroko i przez to bardzo zakrzywiany jest obraz. Minimalnie też zmienione są kolory względem obiektywu głównego. Nie mniej możemy liczyć tutaj na bardzo szczegółowe kadry o całkiem przyjemnych kolorach – momentami podbitych względem tego co jest w rzeczywistości. Po włączeniu AI kadry wychodzą trochę zepsute pod kątem szczegółowości. Idealnie widać to na kwiatkach, które mają w sobie dużo czerwieni czy różu. Szczegóły zostały wręcz utracone.

Całkiem nieźle kadry wychodzą również pod słońce czy w ciemniejszych miejscach. Szczególnie wieczorna szarówka jest wyzwaniem dla wielu telefonów. Tutaj oprogramowanie mocno przemiela zdjęcie po jego wykonaniu i poprawia miejsca, które zostały prześwietlone lub niedoświetlone. Skutkiem ubocznym takiego przetwarzania jest to, że musimy chwilkę poczekać aż zdjęcie się zapisze i będzie można je podejrzeć.

Tryb nocny również wypada rewelacyjnie. Przynajmniej ten w aparacie głównym. Szeroki kąt traci troszeczkę na szczegółowości, ale nie powiedziałabym, żeby było jakoś mega źle.

No i zoom optyczny x5, to normalnie bajka. Zbliżenia znanych miejsc czy obiektów mogą pokazać nam ich zupełnie inną twarz. A i nie musimy też podchodzić jakoś mega blisko, gdy chcemy zrobić fajne ujęcie. Tak naprawdę do x10 (tutaj zoom hybrydowy) kadry są jak najbardziej użyteczne i śmiało można je wykorzystać na mediach społecznościowych itp. Te z większym przybliżeniem, już cyfrowym, to bardziej ciekawostka niż przydatna funkcja. Nie mniej jest i można sobie coś czasami przybliżyć, a nawet odczytać niektóre napisy.

Jest też jedno mega rozczarowanie. A mianowicie macro. Po tym w Mi 11 oczekiwałam tutaj podobnego poziomu. A tymczasem macro w bardzo szerokim kącie powoduje, że obiekt jest mocno oddalony i traci sporo na szczegółowości. Próbowałam też zrobić zdjęcia z zooma x5 (konkurencja tutaj wypada rewelacyjnie), to niestety powolne łapanie ostrości i opóźnienie w migawce sprawiały, że 90 % zdjęć nie nadaje się do publikacji – są nieostre, mało szczegółowe i ogólnie słabe. Miejmy nadzieję, że te problemy zostaną poprawione przy kolejnej aktualizacji. Mocno na to liczę.

Bardzo miło zaskoczyły mnie zdjęcia portretowe czy selfie. Ładne rozmycie tła i naturalne odcięcie go od obiektu.

Wracając jednak do pytania początkowego. Czy nazwałabym Mi 11 Ultra królem fotografii? Chciałabym i jest do tego mega potencjał, ale wymaga to dopracowania kilku kwestii w oprogramowaniu.

A na przykładowe zdjęcia zapraszam poniżej. Oceńcie sami:

I na koniec jeszcze kilka filmów. Telefon pozwala na nagrywanie filmów w rozdzielczości: 8K@24fps, 4K@30fps, 4K@60fps, 1080p@30fps, 1080p@60fps,  1080p@120fps, 1080p@240fps, 1080p@480fps, 1080p@960fps, 1080p@1920fps, 720p@30fps, 720p@60fps, 720p@120fps, 720p@240fps, 720p@480fps, 720p@960fps, 720p@1920fps. Same filmy wyglądają naprawdę dobrze. Jedyny mankament, to wspomniane wcześniej problemy z zacinaniem się aplikacji podczas nagrywania. Jak to przebrniemy, to będziemy bardzo zadowoleni z efektu końcowego. Mnie osobiście bardzo urzekły nowe tryby filmowe, które poznaliśmy już w Mi 11.

 

Co tu dużo mówić. Obejrzyjcie próbki i oceńcie sami:

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu: redakcja(at)technosenior.pl

Odkryj więcej z TECHNOSenior

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej