Budowa i użytkowanie
Imilab Smart Watch W12 swoim wyglądem bardzo przypomina znane nam zegarki od Huawei (np. Watch GT 2 Pro). Nawet kilka osób wręcz go z nimi pomyliło. Z jednej strony jest to brak oryginalności, a z drugiej może być nawet zaletą. Zegarki Huawei są jedne z ładniejszych na rynku zatem nic dziwnego, że inni producenci się na nich wzorują. Różnicę jednak zauważymy od razu jak przyjrzymy się z bliska, co nikogo nie zdziwi, bo w końcu różnica pomiędzy jednym, a drugim modelem to kilkaset złotych. Smart Watch W12 w promocji kosztuje w granicach 150 zł.
Wracając jednak do naszego bohatera, to testowany smartwatch otrzymał duży okrągły dotykowy wyświetlacz, który pokrywa szkło 3D. Boki koperty to natomiast lekki stop aluminium, a spód to tworzywo sztuczne. Całość dopełnia silikonowy pasek w kolorze czarnym, niebieskim zielonym lub czerwonym. W moim opakowaniu testowym znalazły się dwa – czarny i zielony.
Przy takich materiałach i rozmiarze: 260mm * 22mm * 11mm jego waga nie przekracza 56 g. Jest zatem dosyć lekki, a całość prezentuje się jak najbardziej OK. Co najważniejsze nic nie odstaje, wszystko do siebie pasuje i nic nie trzeszczy. Jest też bardzo wygodny w noszeniu, a pasek jest bardzo miły w dotyku. Bez problemu możemy też wymienić go na inny. Na plus zasługuje zapięcie, które dobrze trzyma i nie odpina się – ot jak standardowy zegarek.
Test OPPO Watch – smartwatch z Google Pay
Ponadto smartwatch posiada normę IP68 (1,5m) – czyli ochrona przed wodą i kurzem. Oznacza to, że nie straszny będzie mu pot czy deszcz, ale nie zabierzemy go na basen. Z resztą też nie znajdziemy w nim dyscyplin wodnych (poza kajakarstwem, ale to jest na wodzie nie pod 😊), co może tylko sugerować, że raczej nie powinniśmy go zanurzać.

Imilab Smart Watch W12 otrzymał duży ekran z panelem TFT 1,32 cala o rozdzielczości 360×360 px. Mimo, że nie jest to Amoled, to wszystko jest na nim bardzo czytelne, wyraźne i przede wszystkim bardzo dobrze reaguje na dotyk. Przez całe ostatnie 3 tygodnie nie zauważyłam żadnych problemów pod tym kątem. Jasność ekranu możemy sami ustawić wybierając z 4 poziomów: 25%, 50%, 75% i 100%. Ja miałam ustawione cały czas na 50% i wszystko było na nim czytelne. Przy bardzo ostrym słońcu zdarzało mi się podbić na 75%, ale to były sporadyczne przypadki. Kąty widzenia są też dobre. Nie ma więc tutaj powodu do większych narzekań.
Jak już jesteśmy przy ekranie, to nie możemy pominąć tarcz. To właśnie one sprawiają, że zegarek jest bardziej mój. W samym urządzeniu znajdziemy wgrane kilka tarcz, a w aplikacji kolejne 33 (tyle znalazłam na dzień testu). Są takie bardziej rozbudowane i te nieco prostsze ograniczające się tylko do kilku informacji jak data, godzina, ilość kroków. Ponadto znajdziemy również możliwość wgrania własnego zdjęcia na tarczę, a to bardzo rozszerza możliwości. Mamy w niej takie informacje jak data, dzień tygodnia, godzina oraz ilość kroków. Możemy też zmienić kolor czcionki. Zatem jest z czego wybierać.


