Na pokładzie MateBook E znajdziemy zainstalowanego fabrycznie już Windows 11. Tutaj w wersji Home. Zatem nie jest to Android jak w typowych tabletach tylko pełno prawny system, który pozwoli nam na zainstalowanie i używanie znacznie większej ilości aplikacji. Jedyne co to momentami może kuleć trochę dotyk w trybie tabletu. Windows nadal nie jest idealnie dostosowany do takiej pracy. Np. może być kłopotliwe przesuwanie ikon czy plików między katalogami.
A czy wszystkie programy czy gry zadziałają? Ciężko jest odpowiedzieć na to pytanie. Nie mniej mój standardowy zestaw do codziennego użytku zainstalowałam bez problemu i wszystko działa. Jest to chociażby Microsoft Office, oprogramowanie do drukarki czy innych urządzeń domowych, media społecznościowe, narzędzie do obróbki zdjęć oraz komunikatory. Na pewno nie jest to urządzenie do bardzo wymagających gier.
Ekran oraz system powinien również współpracować z rysikiem, którego niestety nie miałam na testach. Wtedy nawigacja po ekranie czy obsługa niektórych aplikacji zyska nowego wymiaru. Rysowanie, notatki itp. będą dużo przyjemniejsze niż standardową myszką. Zatem przy zakupie warto pomyśleć również o tym akcesorium. Rysik dostępny jest oddzielnie.

Laptop obsługuje również znaną i lubianą już, funkcję współdzielenia ekranu poprzez HUAWEI Share z telefonem. Ja połączyłam testowy model z Huawei P50 Pocket. Całość zarządzana jest w dedykowanym oprogramowaniu PC Manager. Służy on również donp. aktualizowania sterowników czy monitorowanie obciążenia procesora.
Kolejną zaletą ekosystemu Huawei jest np. możliwość podpięcia monitora (oczywiście Huawei – Mate View) bezprzewodowo. Widać, że współpraca sprzętowa pomiędzy urządzeniami producenta z każdą odsłoną jest coraz bardziej dopracowana.


