Przy prawym nauszniku znajdziemy też całe centrum sterowania. Do dyspozycji mamy 3 przyciski, dzięki którymi zatrzymamy i wznowimy muzykę, pogłośnimy i ściszymy, przełączymy na kolejny lub poprzedni utwór, uruchomimy asystenta google czy odbierzemy i odrzucimy rozmowę.
Środkowy przycisk służy również do parowania urządzeń. Możemy jednocześnie sparować 2 urządzenia i się między nimi przełączać. Np. słuchając muzyki na komputerze możemy przełączyć się prosto na przychodzącą rozmowę z telefonu po czym wrócić z powrotem do delektowania się swoimi ulubionymi utworami. Przyciski są wygodne i dobrze reagują na wszystkie komendy. Sterowanie uważam też za kompletne i w pełni wystarczające.
Warto jeszcze dodać, że pod przyciskami sterującymi na krawędzi umieszczono wyjście USB C, które służy do naładowania baterii. Jeżeli chodzi o czas pracy, to producent deklaruje ok. 17 godzin odtwarzania na jednym ładowaniu. To sporo i w sumie ciężko było mi to zmierzyć dokładnie. Przez ostatnie 3 tygodnie użytkowania ładowałam je praktycznie raz, a dosyć sporo czasu spędziłam w nich słuchając muzyki czy rozmawiając podczas telekonferencji.
Jeśli chodzi o samo połączenie, to wszystko odbywa się po Bluetooth 5.3. Parowanie jest szybkie i bezproblemowe. Praktycznie dzieje się to automatycznie po pierwszym uruchomieniu słuchawek. Ja połączyłam mój zestaw z komputerem i telefonem Xiaomi 12 pro. I to by było na tyle. Od tego momentu możemy delektować się swoją ulubioną muzyką.
Warto dodać, że producent dostarcza do nich dodatkową aplikację – SOUNDPEATS, którą możemy pobrać zarówno na telefon z iOS jak i Android. Aplikacja pozwala na:
- sprawdzić poziom naładowania baterii
- zresetować słuchawki do stanu początkowego
- stworzyć swój profil na podstawie testu odsłuchu (przyznam, że jest to bardzo ciekawa opcja spotykana raczej w dużo droższych słuchawkach)
- Stworzyć swój profil w graficznym equalizerze
- Wybrać jeden z wbudowanych profili (np. Rock, , Bass boost itp.)
- Włączyć tryb „Game Mode”
No dobrze, a jak one grają?
Zacznijmy od tego, że jest to konstrukcja otwarta oparta o przewodnictwo powietrzne (jak to określa producent, jest to inne niż kostne). Wyloty słuchawek skierowane są w stronę naszego ucha, ale też nie oznacza, że wszyscy wokoło będą słyszeć to co my. Pod tym względem jest naprawdę dobrze. Dźwięk jest przesyłany bezpośrednio do naszego ucha, co zmniejsza problem wycieku dźwięku, bardziej dbając o naszą prywatność. Chociaż wiadomo jak ustawimy na pełny regulator, to dzięki będą docierać też do naszych sąsiadów. Zestaw nie posiada ANC.
Recenzja Creative Outlier Free – słuchawki kostno-przewodzące, ja to kupuję
W środku znajdziemy duży przetwornik 16,2 mm i opatentowaną technologię wzmacniania basów. Słuchawki SoundPEATS Runfree Lite mają zapewnić nam zatem bardziej delikatne i falujące dźwięki. W rzeczywistości też nie ma co narzekać. Jest to dosyć tani zestaw więc nie spodziewajmy się też dźwięku dla melomanów. Jest on dosyć przyjemny, ocieplony, ale raczej bez jakieś większej głębi. O basach to już całkowicie zapomnijmy. Powiedziałabym, że nie odbiegają one raczej jakoś w żadną stronę od swojej klasy cenowej. Do codziennego użytku podczas zmagań sportowych będą naprawdę OK.
Jeśli chodzi o rozmowy, to tutaj też jest ok. Słychać może delikatny pogłos momentami – przynajmniej tak określił to mój rozmówca, ale też nie jest to jakieś uciążliwe. Poza tym głos jest wyraźny i dobrze słyszalny z obu stron.


