Testowany Huawei nova 11 pro otrzymał następujące podzespoły:
- Procesor: Qualcomm Snapdragon 778G 4G, 8-rdzeniowy: 4 × Cortex-A78@2,4 GHz + 4 × Cortex-A55@1,8 GHz
- GPU: Adreno™ 642L
- System: EMUI 13
- RAM: 8 GB
- ROM: 256 GB
- Dual SIM
- WLAN: 2,4 GHz oraz 5 GHz, 802.11a/b/g/n/ac/ax, 2 × 2 MIMO, HE160, 4096 QAM, 8 Spatial-stream Sounding MU-MIMO
- Bluetooth 5.2, obsługa BLE, SBC, AAC, LDAC
- USB-C, USB 2.0
- Dostępny tryb czytnika i tryb emulacji karty (płatność SIM*, HCE),*Tylko dla SIM1.
- GPS (podwójne pasmo L1 + L5), AGPS, Glonass, BeiDou (potrójne pasmo B1I + B1C + B2a), Galileo (podwójne pasmo E1 + E5a), QZSS (podwójne pasmo L1 + L5)
- Czujniki: grawitacyjny, linii papilarnych, Żyroskop, Kompas, Czujnik oświetlenia
- Audio: HUAWEI Histen
Producent w swoim nowym modelu umieścił procesor Qualcomm Snapdragon™ 778G 4G, który poznaliśmy już w modelu nova 9 oraz nova 10 pro). Nie jest to zatem najnowsza jednostka, ale z drugiej strony nadal pracuje wydajnie, stabilnie i bezproblemowo. Bądźmy jednak uczciwi – konkurencja w tej cenie oferuje już nieco mocniejsze procesory.
Podobnie też jak w poprzednikach, również tutaj nie działa łączność 5G. Ponadto do dyspozycji mamy również 8 GB pamięci RAM i 256 GB pamięci na pliki bez możliwości rozszerzenia dodatkową karta pamięci. W benchmarku AnTuTu telefon uzyskał ponad 600 tys. punktów.
Test Huawei nova Y90 – technologia w rozsądnej cenie
Nie ma powodów do narzekań jeśli chodzi o komunikację. Podczas korzystania z Wi-Fi nie doświadczyłam problemów z szybkością jak i stabilnością połączenia. O czułości odbiornika GPS/AGPS. nie ma co się rozwodzić – jest dobra, bezproblematyczna, po prostu pozwala na wygodne korzystnie z niego jako nawigacji samochodowej czy też pieszej.
Na pokładzie nova 11 pro zainstalowano EMUI 13 bez usług Google, chociaż nie do końca już bez… I tutaj ponownie się powtórzę: w AppGallery możemy znaleźć coraz więcej aplikacji w tym również bankowe czy pozwalające na obsługę płatności NFC. Dla użytkowników producent przygotował stronę https://appsonhms.com/pl/, na której znajdują się przydatne oraz praktyczne porady dotyczące wyszukiwania i pobierania ulubionych aplikacji oraz najważniejsze informacje o ekosystemie Huawei.
Smartfon wyposażono w baterię o pojemności 4500 mAh i bardzo szybkie ładowanie przewodowe – 100 W Huawei SuperCharge. Nie znajdziemy w nim jednak ładowania bezprzewodowego, a szkoda. W tej cenie powinno już być. A jak jest w rzeczywistości? Smartfon ładowałam średnio co 1-2,5 dni w zależności od intensywności dnia. Na więcej raczej aktualnie nie ma co liczyć. Za to 100-u watowe ładowanie pozwala wystarczająco szybko uzupełnić energię i działać dalej. Nie jest to może najszybsze ładowanie na rynku, ale uważam, że wystarcza całkowicie.
Na koniec oczywiście aparat.
W Huawei nova 11 pro znajdziemy następujące obietywy:
- Aparat na tyle::
- 50 MP Ultra Vision (obiektyw standardowy, przysłona f/1.9)
- 8 MP (obiektyw ultraszerokokątny makro, przysłona f/2.2)
- Autofokus: TAK
- Stabilizacja: Cyfrowa (AIS)
- Zoom: 10x zoom cyfrowy
- Wybrane funkcje i tryby aparatu tylnego: Vlog, Follow Focus, aparat AI, tryb ultraszerokokątny, tryb nocny, portret, tryb profesjonalny, wideo Dual-View, super makro, zwolnione tempo, przysłona, samowyzwalacz, zdjęcia seryjne
- Aparat na przodzie:
- 60 MP (obiektyw ultraszerokokątny z autofokusem, przysłona f/2.4)
- 8 PM (obiektyw portretowy, przysłona f/2.2)
- Selfie Zoom 0,7x – 5x
- Wybrane funkcje i tryby aparatu przedniego: Vlog, portret, wideo, wykrywanie uśmiechu, time-lapse, zwolnione tempo, kontrola poziomu audio, samowyzwalacz, panorama, wideo
Jeśli chodzi o aparaty, to również tutaj nie zaszła jakaś duża zmiana względem poprzednika (nova 10 pro). Obiektyw główny to też 50 Mpx, ale z przysłoną f/1.9, a nie f/1.8 oraz zniknął obiektyw do głębi 2 Mpx. Pozostałe oczka są identyczne. Szkoda, że nie pomyślano chociaż o zmianie oczka z szerokim kątem – nadal jest tylko 8 Mpx.
Producent stawia tutaj nacisk bardziej na obiektyw główny oraz ten do selfie (podobnie jak w poprzedniku). 60 Mpx pozwala na bardzo szczegółowe zdjęcia, aż momentami za szczegółowe. Widać każdą zmarszczkę czy siwy włos na głowie. Oczywiście możemy też nałożyć różnego rodzaju upiekszacze – np. wygładzenie skóry i jak zastosujemy delikatną poprawkę (2 poziom z 10), to uzyskane wygładzenie jest bardzo naturalne. Do dyspozycji mamy również drugi obiektyw szerokokątny 8 Mpx, który pozwala uchwycić nieco więcej w kadrze. Powinien zatem świetnie spisać się w rękach vlogerów czy tiktokerów.
Jeżeli chodzi o obiektyw główny 50 MP, to mam wrażenie, że jest trochę lepiej niż w poprzedniku. Nie jest to jakiś diametralny skok, ale widać, że oprogramowanie pracuje po zrobieniu zdjęcia i próbuje je nieco podrasować jak to ma miejsce również w tegorocznym flagowcu Huawei P60 pro.
Generalnie zdjęcia są bardzo przyjemne dla oka o naturalnych kolorach. Nie są przesycone czy przejaskrawione i cechują się bardzo szerokim zakresem tonalnym.
Przy szarówce odrobinę spada jakość, ale nie są tak prze ostrzone jak to było w poprzedniku. Całkiem ładnie aparaty poradziły sobie również ze zdjęciami pod słońce czy podczas zachodu słońca. Chociaż czasami lekko został przejaśniony kadr. Szybko też reaguje na nasz dotyk spust migawki – nic mi się nie blokowało czy zacinało.
Test Huawei Mate 50 Pro – cyfrówkę chowam do szuflady
W nocy bardzo podobają mi się kolory. Nie są przerysowane, ale też jednocześnie są uwydatnione i delikatnie podkreślone. Podobnie jak w poprzedniku w ciemniejszych miejscach pojawiają się szumy i przyda się stabilna ręka – brakuje stabilizacji optycznej. Niektóre zdjęcia mogą wyjść lekko poruszone. Szczególnie te z powiększenia x2 (mamy tylko zoom cyfrowy).
Szeroki kąt. Jak już wspomniałam wcześniej – tylko 8 Mpx. Zatem nie spodziewajmy się nie wiadomo czego. Za dnia jest znośny (chociaż widać różnicę w kolorach z obiektywem głównym), wieczorami i przy szarówce już znacznie grzej. Nie ma też trybu nocnego w szerokim kącie.
Na koniec jeszcze macro. Ten tryb znajdziemy w szerokim kącie i mam wrażenie, że został delikatnie poprawiony względem poprzednika. Zdjęcia są mniej przerysowane, a bardziej naturalne. Nie zbliżmy się tak blisko do obiektu jak w starym dobrym P30 Pro, ale i tak można dostać całkiem przyzwoite ujęcia. Grunt, że nie jest to zbędne macro 2 Mpx 😊.
Krótko mówiąc jest dobrze, ale spodziewałam się troszeczkę większego skoku względem poprzednika. Nie przedłużając zapraszam na próbkę zdjęć:
Jeśli chodzi o filmy, to podobnie jak w poprzedniku możemy nagrać ujęcia w max. 4K/ 30 fps zarówno z tylnego jak i przedniego aparatu. Nie odbiegają one jakościowo od średniej półki, ale brakuje stabilizacji optycznej o czym konkurencja już w tym roku pomyślała w tej półce cenowej. Do codziennego użytku filmy wypadają OK, ale mam delikatny niedosyt. Poza tym przedni aparat to dla mnie rewelacja – filmy są świetne jakościowo i na pewno tiktokerzy czy vlogerzy spokojnie mogą spojrzeć w jego kierunku. Zresztą zobaczcie i oceńcie sami:


