Podsumowanie
W moim ostatnim teście Amazfit T-Rex 2 napisałam:
„Czego jeszcze nie znajdziemy w tym zegarku? A mianowicie nie ma w nim chociażby eSIM czy płatności NFC. Nie porozmawiamy też przez niego. Trochę szkoda, że nie pokuszono się o obsługę NFC, ale może w kolejnej odsłonie? Przydała by się też opcja połączenia ze słuchawkami i wbudowanego odtwarzacza z możliwością wgrania ulubionych utworów. Wtedy można by zapomnieć o telefonie podczas treningu 😊.”
I w sumie może nie jest to jego następca, a bardziej Amazfita GTS czy GTR (tego drugiego niestety nie miałam), ale czuję się wysłuchana. Nowy model nie tylko otrzymał praktycznie wszystko (poza eSIM), to o czym wspominałam, ale również znacznie więcej. Plany zdrowotne, treningowe i wiele innych ciekawych funkcji, które pozwolą zadbać o naszą kondycję i zdrowe życie. Szkoda tylko, że część z nich jest dodatkowo płatna.
Poza tym jest to zegarek, który mogę śmiało polecić każdemu amatorowi sportów i każdemu co chce zadbać o swoje zdrowie. Nie jest tak, że wszystko w nim jest idealne, bo przydała by się obsługa większej ilości banków w płatnościach (czekam niecierpliwie na mBank) czy np. EKG oraz możliwość przełączenia rozmowy na połączone słuchawki. Ale płacąc 1199 zł otrzymujemy naprawdę świetny sprzęt i bardzo rozbudowaną aplikację. I przyznam się, że 3 tygodnie to trochę za krótko by poznać wszystkie możliwości tego urządzenia, ale z drugiej strony, to bardzo dobrze, gdyż oznacza to, że staje się coraz bardziej zaawansowany i powinien sprostać wymaganiom nawet tych bardziej zaawansowanych użytkowników.
Diana (Technosenior)

Amazfit Balance dostarczony został przez Amazfit dla przeprowadzenia testu dla Czytelników TECHNOSenior


