To już ten moment, gdy w głowie powoli zaczyna się układanie przedurlopowej listy – paszport, krem z filtrem, słuchawki, strój kąpielowy albo do wspinaczki górskiej, buty do pływania i… powerbank. Trzeba pamiętać o dwóch zasadach. Popierwsze – powerbank przewozimy w bagażu podręcznym, nie rejestrowanym. Najlepiej osobno spakowany. Po drugie – kluczowa jest jego pojemność, podana w watogodzinach (Wh).

Za chwilę czerwiec i wakacje, czyli pora rozpocząć sezon urlopowy. Wielu z nas ruszy na lotnisko, by wybrać się w krótszą lub dłuższą podróż samolotem. Czym więc powinien się charakteryzować bank energii, by można go było legalnie zabrać na pokład? Podpowiadamy na kilku praktycznych przykładach.

To już ten moment, gdy w głowie powoli zaczyna się układanie przedurlopowej listy – paszport, krem z filtrem, słuchawki, strój kąpielowy albo do wspinaczki górskiej, buty do pływania i… powerbank. Bo przecież nic tak skutecznie nie psuje dobrego samopoczucie w podróży jak telefon z trzema procentami baterii, gdy trzeba pokazać kartę pokładową, zamówić przejazd z lotniska albo znaleźć hotel w obcym mieście.
I tu pojawia się kluczowe pytanie, które wraca co sezon – czy każdy powerbank można zabrać do samolotu? Czy przejdzie kontrolę bezpieczeństwa? Czy nie skończy w koszu jeszcze przed wejściem do strefy odlotów? Na wszystkie te pytania odpowiedź brzmi: „tak, ale…”.
Decydujące techniczne niuanse
Trzeba pamiętać o dwóch zasadach. Popierwsze – powerbank przewozimy w bagażu podręcznym, nie rejestrowanym. Najlepiej osobno spakowany. Po drugie – kluczowa jest jego pojemność, podana w watogodzinach (Wh). Standardowy limit dla baterii litowych i powerbanków przewożonych przez pasażerów wynosi do 100 Wh, co odpowiada pojemności około 25000 mAh. Urządzenia mieszczące się w tym zakresie są z zasady dopuszczone do przewozu w kabinie samolotu. Oczywiście przed podróżą warto sprawdzić zasady, którymi kieruje się konkretna linia lotnicza – pomimo, że są one zbliżone.
To dobra wiadomość dla wszystkich, którzy planują wakacje z elektroniką pod ręką. Dobrym przykładem powerbanków na każdą okazję mogą być trzy popularne modele od niemieckiego producenta Hama — High Power 200, Supreme 20 HD oraz Color 10. Każdy z nich mieści się poniżej omówionego wyżej limitu pojemności. Oznacza to, że można zabrać je na pokład bez stresu, że obsługa lotniska każe pożegnać się z zapasem energii jeszcze przed wylotem.

Hama High Power 200. Najmocniejszy wybór na dłuższą podróż
To propozycja dla osób, które podróżują z większą liczbą urządzeń. Ten model może się pochwalić pojemnością 24000 mAh, oferuje moc do 200 W oraz trzy porty: dwa USB-C i pojedynczy USB-A. Może ładować kilka akcesoriów jednocześnie, a przy wykorzystaniu dwóch portów USB-C moc może zostać podzielona po 100 W na każde urządzenie. W oczywisty sposób stanowi praktyczne rozwiązanie nie tylko do zasilania energią smartfona czy tabletu, ale też do bardziej wymagającego sprzętu, np. laptopa (nawet gamingowego).
Istotne są też technologie przyspieszające oraz zabezpieczające ładowanie – Power Delivery i Qualcomm Quick Charge 3.0. Tak samo jak wysokiej jakości kolorowy wyświetlacz TFT. Zobaczymy na nim takie wartości jak: ilość energii pozostałej w powerbanku wyrażoną w procentach, moc wyjściową poszczególnych gniazd oraz moc całkowitą w watach, napięcie i natężenie prądu w chwili pracy.
Hama Supreme 20 HD. Solidny zapas energii na urlop i city break
Ten powerbank dysponuje pojemnością 20000 mAh, co oznacza, że bezpiecznie może znaleźć się w naszym bagażu podręcznym. Naładuje smartfon co najmniej czterokrotnie, czyli pozwoli nam robić zdjęcia, używać map, sprawdzać rezerwacje, słuchać muzyki i kontaktować się z bliskimi przez całą dobę i nie zwracać uwagi na poziom baterii.
Powerbank ma cztery (!) gniazda USB (dwa USB-A, USB-C i najstarszego typu micro USB), więc można ładować parę urządzeń. I to różnej generacji. Przydaje się to zwłaszcza wtedy, gdy w podróży korzystamy ze smartfona, słuchawek, smartwatcha i jeszcze któryś z towarzyszy wycieczki będzie potrzebował uratowania dodatkową energią. Model Supreme 20 HD ma także wskaźnik LED, certyfikowane ogniwa, ochronę przed przeciążeniem, głębokim rozładowaniem i zwarciem oraz certyfikat TÜV.
Hama Color 10. Kompaktowy powerbank dla estetów
Stanowi najmniejszy model w tym zestawieniu. Pojemność wynosi w tym przypadku 10000 mAh. Waży zaledwie 196 g i jest kompaktowy, dlatego łatwo zmieści się w torebce, plecaku czy kieszeni bagażu podręcznego. Zasili energią telefon co najmniej dwukrotnie, nadal więc pozostaje niezwykle praktycznym wyborem. Liczba złączy? Dwa wyjścia – USB-C i USB-A – pozwalają nam na przywrócenie do życia dwóch sprzętów naraz. I tutaj nie mogło zabraknąć zabezpieczenia przed przegrzaniem, przeładowaniem, nadmiernym rozładowaniem i zwarciem. Producent pomyślał też o diodzie LED, wskazującej w czterech etapach (100, 75, 50 i 25 proc.), ile energii jest jeszcze dostępne.
Wspomnieliśmy coś o estetyce? Warto więc zaznaczyć, że do wyboru mamy barwy zielony, czerwony i… śliwkowy, by nieco wyjść poza standardową paletę kolorystyczną. Uwagę zwraca też perforowana, przyjemna w dotyku powierzchnia owego power packa.
Obserwuj nas na Google News
Zobacz również:
- Hama 7020 wjeżdża na salony i siłownię: elegancki i łaskawy dla portfela
- Hama Stand 2w1 Qi2 Fast Charge: Ładowarka indukcyjna na iPhone’a i słuchawki
- Hama Wi-Fi: Obrotowa kamera wewnętrzna z czujnikiem ruchu i noktowizorem – Kompleksowa ochrona domu
- Test Hama Fit Track 5900 – dla entuzjastów sportu i zdrowego trybu życia
- Test Hama MagPower – ładowanie Qi w małym formacie
- Xtorm Wireless Charging Stand Solo – pomysłowa ładowarka Qi


