Test Motorola Moto G9 Play – pod każdym względem spełnia oczekiwania

Motorola Moto G9 Play przyciąga wzrok od pierwszego momentu kiedy tylko otworzymy pudełko. Szczególnie wersja różowa, którą dostałam do testów zrobiła na mnie spore wrażenie. Pastelowe barwy idealnie współgrają z ułożoną na środku plecków niewielką wysepką z aparatami oraz umieszczonym pod nim czytnikiem linii papilarnych z logiem M.

Testowany smartfon został wykonany z plastiku na pleckach i ramek pod kolor. Całość prezentuje się świetnie, a i do jakości wykonania nie mam żadnych uwag – nic sienie ugina, nie trzeczy. Do wyboru mamy 3 kolory: niebieski, naturalny zielony i różowy. Smartfon już w opakowaniu został umieszczony w przeźroczystym etui, który chroni nie tylko narażone na zarysowania plecki jak i lekko wystające aparaty.

Motorola Moto G9 Play
Motorola Moto G9 Play

Dodam jeszcze, że producent deklaruje również, że obudowa jest odporna na wilgoć. Zastosowano w nim hybrydową powłokę, która stanowi barierę chroniącą przed średnio intensywnym działaniem wody, takim jak przypadkowe zalanie, zachlapanie czy lekki deszcz. Nie oznacza, to, że możemy zanurzyć telefon w wodzie czy poddać działaniu wody lub innych cieczy pod ciśnieniem. Należy o tym pamiętać podczas wakacyjnych wojaży nad wodą. Smartfon nie jest wodoszczelny.

Jak już wspomniałam wcześniej na pleckach znajdziemy w centralnym miejscu czytnik linii papilarnych, który wylądował idealnie w zasięgu palca wskazującego pod logiem „M”, w okrągłym zagłębieniu – do jego działania nie mam żadnych uwag. Działa dobrze i wystarczająco szybko. Poza czytnikiem, do odblokowania telefonu, możemy też użyć opcji rozpoznawania twarzy. Również w tym przypadku wszystko działa poprawnie (no może poza momentami gdy znajdziemy się w ciemniejszym pomieszczeniu). Chociaż nie udało mi się odblokować telefonu zdjęciem czy filmem, to warto pamiętać o tym, że nie jest to najbezpieczniejsza metoda zabezpieczenia dla naszych danych.

 

Wymiary Motoroli Moto G9 Play, to 165,21 x 75,73 x 9,18 mm, a waga 200 g. Czyli telefon jest dosyć duży i ciężki, co wyraźnie odczujemy, gdy trzymamy go w jednej ręce. Mimo to, smartfon bardzo dobrze leży w dłoni, a wszystkie przyciski znajdują się w zasięgu, chociaż zostały przeniesione na jedną krawędź – prawą. Zaznaczę tylko, że z racji wielkości, to obsługa jedną ręką nie będzie należeć do najwygodniejszych. Chyba, że włączymy opcję obsługi jedną ręką, która spowoduje zmniejszenie ekranu roboczego.

Wracając jednak do obudowy, to znajdziemy na niej odpowiednio:

  • Na prawym boku:
    • Przycisk Asystenta Google (dla mnie zbędny, tym bardziej, że nie można go przeprogramować)
    • Włącznik / wyłącznik
    • Przyciski głośności
  • Na lewym boku:
    • Szufladkę na 2 karty nano SIM. Jedną kartę możemy zamienić na kartę microSD (do 512 GB)
  • Na dole:
    • Głośnik
    • Mikrofon
    • Gniazdo USB C
  • Na górze:
    • Drugi mikrofon, odpowiadający za redukcję szumów
    • Wyjście na słuchawki – 3,5 mm
    • Oraz drugi głośnik służący do rozmów na krawędzi.

Co do prowadzonych rozmów, to również nie zauważyłam większych problemów. Moi rozmówcy słyszeli mnie dobrze. Podobnie ja ich. Nie zauważyłam również, aby telefon tracił zasięg tam gdzie nie powinien.

W Moto G9 Play nie znajdziemy głośników stereo, w które zostały wyposażone poprzednie modele z serii Moto G8 takie jak: Moto G8 Plus oraz Moto G8 Power. Zatem i muzyka płynąca z tego modelu nie będzie tak dobra jak u starszych braci. Nie mniej dźwięk nie odbiega od telefonów w tym segmencie i całkowicie wystarczy do codziennego użytkowania – oglądania filmików na Youtube czy słuchania audiobook-ów. Również rozmowy w trybie głośnomówiącym wypadają jak najbardziej OK.

%d bloggers like this: