Test POCO F2 Pro – do pracy, rozrywki i fotografii

POCO F2 Pro urzekło mnie od pierwszego dnia jak tylko wyjęłam go z opakowania. Zyskał on bowiem bardzo ciekawy układ aparatów na tyle, który umieszczono w centralnym miejscu na górze obudowy oraz świetny ekran bez żadnych dziurek czy wcięć.

Testowany smartfon został wykonany ze szkła Corning Gorilla Glass 5 na przodzie i tyle urządzenia oraz metalowych ramek. Obudowa zyskała również matowy połysk, który odrobinę mniej się palcuje, chociaż na jasnym filecie widać niestety miejscami brudne odciski. W związku z tym smartfon bardzo szybko wylądował w etui (również ze względu na wystające aparaty). Na szczęście producent pomyślał również o tym i dołączył w opakowaniu silikonowe plecki.

Dodam, że niestety obudowa nie jest wodoodporna, a to już jest parametr, który w telefonie tej klasy powinien się znaleźć.

Na obudowie telefonu znajdziemy odpowiednio:

  • na spodzie: wysuwana szufladka na 2 karty Nano-SIM, gniazdo USB C, mikrofon oraz ogłośnik mono
  • na górnej krawędzi: mikrofon, wysuwany aparat, wyjście mini Jack 3,5 mm oraz podczerwień (Funkcja uniwersalnego pilota do TV. Aplikację Mi Pilot znajdziemy zainstalowaną już w systemie).
  • na lewej krawędzi: brak przycisków
  • na prawej krawędzi: przyciski głośności oraz włącznik/wyłącznik zaznaczony na czerwono

Zacznę od tego, że niewielki wysuwany moduł aparatu sprawuje się bardzo dobrze również w przypadku odblokowania telefonu twarzą, a do tego posiada wbudowaną diodę powiadomień. Zatem zwolennicy diody na pewno się ucieszą. Co więcej możemy również dostosować kolor podświetlenia podczas wysuwania i zamykania aparatu oraz zmienić efekt dźwiękowy.

Oczywiście wszystkie przyciski są wyraźne w dotyku i bardzo dobrze i szybko reagują na wszystkie kliknięcia. Miłym dodatkiem jest wyjście mini Jack 3,5mm, co zapewne ucieszy nie jednego użytkownika.  Jednak nie ma tutaj miejsca na dodatkową kartę pamięci. Co przy tak dużej ilości pamięci wewnętrznej (128 GB /256 GB) jest raczej zbędne.

A jak wypadają głośniki? Nie jest to niestety stereo jak w Mi 10 Pro czy Mi 10, ale gdzieś musiały pojawić się kompromisy, a to jeden z nich. POCO F2 Pro gra przyzwoicie i na tym koniec. Nie jest to sprzęt dla audiofilów i przy bardziej agresywnej muzyce i full głośności nie koniecznie będzie to dźwięk, który zachwyci nasze ucho. Nie mniej nie jest najgorzej. Filmiki da się oglądać, muzykę też posłuchamy, w grach dźwięk też będzie OK. Zatem przy codziennym użytkowaniu spisze się nie najgorzej, chociaż chciało by się tutaj odrobinę więcej 😊

Co, do jakości prowadzonych rozmów również nie można mieć zastrzeżeń.

Wymiary POCO F2 Pro, to: 163.3 x 75.4 x 8.9 mm. Waga, to około 219 g (łącznie z baterią). Nie jest zatem mały i lekki, ale i tak nie najgorzej trzyma się go w ręce. Smartfon otrzymał również niezły ekran bez żadnych wcięć – AMOLED o przekątnej 6,67″ z rozdzielczością FHD+ (2400×1080, 395 ppi), obsługą HDR10+ i odświeżaniem 60 Hz. Ponadto stosunek ekranu do frontu to 92,7 %. Zatem i również tutaj pojawił się kompromis względem droższego Mi 10 Pro czy Mi 10. To co bardzo rzuca się w oczy to brak wspomnianych dziurek czy wcięć oraz bardzo wąskie ramki i prosty ekran.

Mimo wszystko ekran wygląda świetnie, a przede wszystkim jest bardzo wyraźny i czytelny. HDR10 zapewnia jeszcze lepsze wrażenie głębokiej czerni oraz bardzo dobre odwzorowanie kolorów. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby zmienić odwzorowanie barw w ustawieniach na nieco cieplejszy lub zimniejszy wariant. Mamy do dyspozycji również tryb czytania czy zmianę jasnego motywu na ciemny. Zatem na pewno każdy znajdzie swoją ulubioną konfigurację.

Oczywiście w POCO F2 Pro nie znajdziemy żadnych przycisków pod ekranem. I podobnie jak już w wielu innych modelach, możemy włączyć obsługę gestami, które znacząco polepszają komfort użytkowania telefonu oraz zwiększają jego obszar roboczy. Oprócz gestów możemy też włączyć standardową dolną belkę z przyciskami. Każdy bez problemu znajdzie swoją ulubioną konfigurację nawigacji.

A co z biometrią? Oczywiście nie zapomniano również o tym. Czytnik linii papilarnych został umiejscowiony w ekranie. Jego działaniu nie można nic szczególnego zarzucić.  Odblokowanie telefonu zawsze odbyło się niemalże natychmiastowo. Nie zauważyłam żadnych problemów z jego działaniem, poza sporadycznymi przypadkami, gdy musiałam przyłożyć palec jeszcze raz.

Oprócz czytnika linii papilarnych mamy również do dyspozycji oczywiście odblokowanie poprzez skanowanie twarzy. Nie jest ono jednak tak bezpieczne i mniej zalecane.  Jeżeli chodzi o same działanie funkcji odblokowania twarzą, to również tutaj nie mam większych uwag. Po mimo, że aparat musi się wysunąć, to odblokowanie działa wystarczająco szybko, a problemy zaczynają się standardowo dopiero przy słabszym oświetleniu.

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu: redakcja(at)technosenior.pl

Odkryj więcej z TECHNOSenior

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej