Test Motorola Moto G9 Plus – jest całkiem niezły

To co pierwsze rzuca się w oczy w Motoroli Moto G9 Plus, to jej spory rozmiar (169,98 x 78,1 x 9,69 mm) i aparaty, które zostały umieszczone na lustrzanej wysepce (w mojej wersji złotawej) w lewym górnym rogu. Co więcej testowany model otrzymał plecki z tworzywa sztucznego, które prezentują się całkiem nieźle z racji zastosowanych kolorów i faktury (jakby zmielony brokat). Do wyboru mamy dwie wersje kolorystyczne: złotą i niebieską. W moje ręce wpadła złota i przyznam, że wygląda całkiem nieźle. Co do jakości wykonania nie mam większych uwag. No może mogła by się nieco mniej palcować. W wersji złotej jest to mniej widoczne, ale zawsze. Pewnie dlatego smartfon już w opakowaniu został umieszczony w przeźroczystym etui, który chroni nie tylko narażone na zarysowania plecki jak i lekko wystające aparaty.

Dodam jeszcze, że producent deklaruje również, że obudowa jest odporna na wilgoć. Zastosowano w nim hybrydową powłokę, która stanowi barierę chroniącą przed średnio intensywnym działaniem wody, takim jak przypadkowe zalanie, zachlapanie czy lekki deszcz. Nie oznacza, to, że możemy zanurzyć telefon w wodzie czy poddać działaniu wody lub innych cieczy pod ciśnieniem. Należy o tym pamiętać podczas wakacyjnych wojaży nad wodą. Smartfon nie jest wodoszczelny.

Poza aparatami na pleckach znajdziemy również logo M, ale bez czytnika linii papilarnych jak to było w przypadku Moto G9 Play. Czytnik umieszczono tym razem pod przyciskiem ON/OFF. Co do jego działania, to nie mam żadnych uwag. Działa dobrze i wystarczająco szybko. Poza czytnikiem, do odblokowania telefonu, możemy też użyć opcji rozpoznawania twarzy. Również w tym przypadku wszystko działa poprawnie (no może standardowo poza momentami, gdy znajdziemy się w ciemniejszym pomieszczeniu). Nie udało mi się odblokować telefonu zdjęciem czy filmem, jednak warto pamiętać o tym, że nie jest to najbezpieczniejsza metoda zabezpieczenia dla naszych danych.

Motorola Moto G9 Plus
Motorola Moto G9 Plus

Jak już wspomniałam wcześniej, testowany model, jest dosyć duży. Jego wymiary to: 169,98 x 78,1 x 9,69 mm. Do tego jest też ciężki. Waga to 223,3 g i na pewno ją odczujemy, kiedy weźmiemy telefon do ręki. Nie obsłużymy go zatem jedną ręką. Mimo to, smartfon całkiem dobrze leży w dłoni, a wszystkie przyciski leża w zasięgu.

Na obudowie znajdziemy:

  • Na prawym boku:
    • Włącznik / wyłącznik z czytnikiem linii papilarnych
    • Przyciski głośności
  • Na lewym boku:
    • Przycisk Asystenta Google (dla mnie zbędny, tym bardziej, że nie można go przeprogramować)
    • Szufladkę na 2 karty nano SIM. Jedną kartę możemy zamienić na kartę microSD (do 512 GB)
  • Na dole:
    • Głośnik
    • Mikrofon
    • Gniazdo USB C
  • Na górze:
    • Drugi mikrofon, odpowiadający za redukcję szumów
    • Wyjście na słuchawki – 3,5 mm
    • Oraz drugi głośnik służący do rozmów na krawędzi.

Co do prowadzonych rozmów, to również nie zauważyłam większych problemów. Moi rozmówcy słyszeli mnie dobrze. Podobnie ja ich. Nie zauważyłam również, aby telefon tracił zasięg tam gdzie nie powinien.

W Moto G9 Plus (podobnie jak w Moto G9 Play) nie znajdziemy głośników stereo, w które zostały wyposażone poprzednie modele z serii Moto G8 takie jak: Moto G8 Plus oraz Moto G8 Power. Zatem i muzyka płynąca z tego modelu nie będzie tak dobra jak u starszych braci. Można powiedzieć nawet, że jest raczej przeciętna (szczególnie przy głośniej muzyce pojawiają się zakłócenia i nieczystości), chociaż suma summarum nie odbiega znacząco od telefonów w tym segmencie. Dodatkowo możemy nieco dostosować jakość muzyki do naszych preferencji poprzez funkcję „Efekty dźwiękowe”. Znajdziemy w nim korektor graficzny z kilkoma wbudowanymi opcjami. Wszystko to powinno wystarczyć do codziennego użytkowania – oglądania filmików na Youtube, słuchania audiobook-ów czy rozmowy w trybie głośnomówiącym.

Motorola Moto G9 Plus została wyposażona w bardzo dobry wyświetlacz Max Vision o wielkości 6,8 cala o rozdzielczości FHD+(1080×2400) (386 pikseli na cal). Ekran wykonano w technologii LTPS. Ponad to otrzymał niewielkie ramki na bokach i górze oraz dosyć szeroki podbródek, a przedni aparat został umieszczony w niewielkim okrągłym wcięciu w lewym górnym rogu. Dodam jeszcze, że aktywny obszar-panel dotykowy (AA-TP), to 89,4%.

Sam obraz prezentuje się całkiem nieźle. Ma w miarę dobrze odwzorowane kolory (możemy je też zmienić w opcjach na jeden z trzech wariantów: Naturalne, Wzmocnione lub Nasycone) i jest bardzo czytelny. Ja osobiście wybrałam opcję nasyconych kolorów, gdyż opcja „Naturalne” troszeczkę podróżawia kolor biały. Możemy również włączyć tryb ciemny. Jedyne na co warto zwrócić jeszcze uwagę, to praca w słońcu. Tutaj może być nieco gorzej z racji, że jasność ekranu nie należy do najwyższych. Poza tym wszystko wygląda na nim dobrze i bez problemu możemy pracować na różnego rodzaju dokumentami czy po prostu surfować po sieci i korzystać z ulubionych aplikacji. Smartfon nie posiada diody powiadomień.

W Moto G9 Plus znajdziemy za to znane już i lubiane przez wiele osób Gesty Moto: Szybkie rejestrowanie, Szybka latarka, Wykonywanie zrzutu ekranu trzema palcami, Edytor zrzutów ekranu, Odwróć – tryb Nie przeszkadzać, Podnieś, aby wyciszyć, Sterowanie multimediami.

Telefon udostępnia także użytkownikom przydatne innowacje Androida, takie jak Asystent Google oraz funkcję do odpowiedzialnego korzystania z urządzenia – Cyfrową równowagę (Digital Wellbeing), która pomaga skoncentrować się na tym, co najważniejsze, umożliwiając blokowanie tego, co rozprasza uwagę.

2 thoughts on “Test Motorola Moto G9 Plus – jest całkiem niezły

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: