Test Huawei Mate 40 Pro – potwór fotografii mobilnej

Design Huawei Mate 40 Pro znowu zachwyca od pierwszego otwarcia pudełka. Tutaj wszystko jest przemyślane co do najmniejszego szczegółu, a jakość wykonania nie pozostawia żadnych wątpliwości co do tego, że mamy do czynienia z prawdziwym flagowcem. Model ten wyposażony jest w mocno zagięty OLEDO-wy ekran prawie bez ramek (∼94.1% screen-to-body ratio), z owalnym wycięciem w lewym górnym rogu, w którym umieszczono aparat do selfie 13 MP z kontrolą głębi 3D.

Dzięki takiemu układowi zyskujemy bezpieczny system odblokowania twarzą – Huawei 3D Face Unlock, który spotkaliśmy już chociażby w Mate P20 Pro, Mate 30 Pro czy P40 Pro. Czy wcięcie to się podoba czy nie, to już oczywiście kwestia gustu. Nie mniej jeżeli miałabym tutaj wybierać pomiędzy bezpiecznym odblokowaniem twarzą, a maleńką łezką na pojedynczy aparat, to jednak jestem za tym pierwszym. Tym bardziej, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby wycięcie to zakryć czarnym paskiem.

Warto tutaj zwrócić uwagę na to, że pomimo włączenia czarnego paska, to nie tracimy na powierzchni użytkowej ekranu. Nadal ikonki informacyjne będą na swoim miejscu. Ponad to nie posiada żadnych przycisków, a czytnik odcisków palców został umieszczony w ekranie. Rozwiązanie to jest bardzo wygodne i działa szybko i niezawodnie.

Huawei Mate 40 Pro, podobnie jak poprzednicy, oferuje wykonanie godne klasy premium nie tylko pod kątem zastosowanych materiałów (aluminiowe ramki i szkło na tyle obudowy),  ale również pod kątem samego wyglądu. Kiedy wyjmiemy telefon z kieszeni czy torebki, to nie trudno go odróżnić od konkurencji. Szczególnie mowa tutaj o wyjątkowym układzie aparatów w postaci koła z dziurką umiejscowionego w samym centrum góry.

Do tego dwa świetne kolory: klasyczny czarny i wyjątkowy srebrny. Szczególnie ten drugi jest niesamowity. Przy padającym świetle wręcz zmienia swoje kolory i możemy odnaleźć na nim od odcieni różo, przez żółcie aż do niebieskiego. Prezentuje się naprawdę spektakularnie.

Huawei Mate 40 Pro
Huawei Mate 40 Pro

Wszystko to sprawia, że nie da się przejść obojętnie obok tego modelu. Jedyne co może przeszkadzać, to standardowo delikatnie wystająca wysepka z aparatami przez co konieczne będzie ubranie smartfona w etui. Na szczęście producent zadbał również o ten element i w opakowaniu znajdziemy bardzo ciekawe przeźroczyste silikonowe plecki, które w żaden sposób nie odbierają uroku testowanemu modelu.

Huawei Mate 40 Pro
Huawei Mate 40 Pro

Rozmiar smartfonu po raz kolejny poszybował w górę względem poprzedników (Mate P20 Pro: 72,3 x 157,8 x 8,6 mm, Mate 30 Pro: 73,1 mm x 158,1 mm x 8,8 mm). Jego rozmiar to: 75,5 mm x 162,9 mm x 9,1 mm, a waga to ok. 212 g. Czyli jak można się domyśleć obsługa jedną ręką odpada całkowicie, ale znajdziemy tutaj coś co może znacząco pomóc w obsłudze Mate 40 Pro, a mianowicie Gesty w powietrzu.

Gesty te szczególnie mogą się przydać podczas przeglądania długich stron, galerii ze zdjęciami czy podczas prac, w których mamy np. ubrudzone ręce. Funkcja całkiem fajna i po drobnym szkoleniu można w miarę szybko opanować machanie łapką. Chociaż czasami mam wrażenie, że nie zawsze telefon załapuje moje machanie. Może coś robię nie tak…

Huawei Mate 40 Pro
Huawei Mate 40 Pro

Oczywiście po raz kolejny producent zaprojektował i wykonał swój smartfon doskonale. Wszystko jest solidne i świetnie spasowane, nie usłyszymy żadnych trzasków. Dokładnie tak jak powinno być w tej klasie smartfonu. Co więcej smartfon, pomimo swojego mocno zagiętego ekranu, dużej wagi i sporego rozmiaru i tak świetnie leży w dłoni. Ale to nie wszystko. Obudowa jest oczywiście całkowicie wodoszczelna i odporna na kurz – IP68, co oznacza, że nie musimy martwić się o zalanie, zachlapanie czy niewielkie zatopienie.

Mate 40 Pro  wyposażono w 6,76-calowy ekran OLED o rozdzielczości Full HD+ 2 772 x 1 344pikseli i gęstość pikseli na poziomie 456 PPI ppi. Ponadto, dzięki bardzo wąskiemu obramowaniu, mocno zakrzywionym bocznym ramkom i proporcji ekranu do obudowy na poziomie ∼94.1%, telefon zapewnia bardzo dużą powierzchnię wyświetlania. Ekran w smartfonie jest oczywiście czytelny, krawędzie czcionek są ostre, a gołym okiem nie dostrzeżemy na nim poszczególnych punktów świetlnych. Komfortowo można pracować z wszelkiego rodzaju dokumentami oraz bezproblemowe jest użytkowanie ekranu smartfona podczas przeglądania ulubionych stron internetowych, czy też czytania książek elektronicznych.

Ponadto odznacza się świetnym nasyceniem barw i dużym kontrastem. Bardzo praktycznym rozwiązaniem jest także tryb ciemny, czy tryb ochrony oczu oraz możliwość dostosowywania jasności ekranu do otoczenia. Kąty widzenia są świetne, a jego jasność pozwala na swobodna pracę nawet w słońcu. Smartfon wyposażono w dotykowy ekran multitouch, który reaguje nawet na „motyle” muskanie opuszkami palców. Czułość panelu dotykowego możemy jeszcze zwiększyć, włączając tryb obsługi w rękawiczkach.

Co więcej ekran w Mate 40 Pro (podobnie jak w  P40 Pro) zyskał również Certyfikat HDR10+ oraz częstotliwość odświeżania na poziomie 90 Hz (szkoda, że nie 120 Hz), co znacząco zwiększyło płynność obrazu, którą szczególnie zauważymy podczas oglądania filmów czy grania. Należy jednak pamiętać, że większe odświeżanie ekranu pociąga za sobą również większe zużycie energii. Zatem dobrym posunięciem jest włączenie inteligentnego dopasowania rozdzielczości ekranu, dzięki któremu pobór energii będzie bardziej optymalny.

Na obudowie znajdziemy odpowiednio:

  • na dole: port USB Typ C, głośnik, mikrofon oraz szufladkę na 2 karty SIM (SIM 2 na wymianę z kartą pamięci nanoSD).
  • na lewej krawędzi: brak przycisków
  • na prawej krawędzi: przyciski głośności (uff… wróciły 😊), włącznik (z dodatkowym czerwonym akcentem)
  • na górze: drugi głośnik, port podczerwieni oraz mikrofon do redukcji szumów

Doprze przeczytaliście. Mate 40 Pro otrzymał drugi głośnik – czyli jest wreszcie dźwięk stereo. To jedna z ważniejszych zmian, która pojawiła się w nowym flagowcu względem poprzedników i która bardzo cieszy, gdyż dźwięk płynący z tego modelu zyskał znacząco na jakości. Jest bardzo donośny i czysty, a nawet można usłyszeć niskie tony. Słuchanie ulubionych utworów z Mate 40 Pro, to czysta przyjemność. No może poza momentami, gdy ustawimy na pełną głośność. Wtedy minimalnie niestety spada jakość i czystość dźwięku. Nie mniej cieszy mnie, że producent posłuchał wreszcie potrzeb swoich użytkowników i ruszył do przodu również z kwestią dźwięku.

Dodam jeszcze, że w pudełku znajdziemy słuchawki na USB-C. Nie ma tutaj zatem wyjścia słuchawkowego 3,5 mm, co zapewne nie ucieszy niektórych użytkowników.

Co, do jakości prowadzonych rozmów również nie można mieć zastrzeżeń. Zarówno ja, jak i moi rozmówcy słyszeli się doskonale. Na pochwałę zasługuje, to że do momentu ustawienia maksymalnej głośności nie pojawiają się znaczne zniekształcenia głosu rozmówcy. Podczas testu nie zdarzyło się, by jakość połączeń uniemożliwiła zrozumienie drugiej osoby. Nie wystąpiły także problemy z zasięgiem sieci komórkowych w miejscach, w których nie powinno to się zdarzyć.

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu: redakcja(at)technosenior.pl

Odkryj więcej z TECHNOSenior

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej