Skoro już obejrzeliśmy nowe Huawei FreeBuds Studio i połączyliśmy z telefonem czy laptopem, to czas przejść do najważniejszego, czyli jak grają? Od producenta dowiadujemy się, że Huawei FreeBuds Studio mają zapewnić wysokiej jakości wrażenia dźwiękowe dzięki profesjonalnym komponentom akustycznym pozwalającym na obsługę szerokiego zakresu częstotliwości – od 4 do 48 kHz.
Czterowarstwowa 40-milimetrowa membrana polimerowa ma zapewnić szerszy zakres przenoszenia i wyższą czułość, podczas gdy opracowana przez Huawei technologia bezprzewodowego kodeka audio L2HC pozwala osiągnąć szybkość transmisji dźwięku do 960 kb/s. Do tego dwuwarstwowa struktura izolacji akustycznej „TAT” oraz inteligentne dynamiczne ANC pozwalają na redukcję szumów do 40 dB.

Dzięki wbudowanemu czujnikowi IMU oraz systemowi mikrofonów, słuchawki mają dokładnie wykrywać dźwięk ze świata zewnętrznego i dostosować się do otoczenia w celu osiągnięcia lepszych efektów redukcji szumów. FreeBuds Studio obsługują tryb „świadomość”, który pozwala użytkownikowi prowadzić rozmowy bez konieczności zdejmowania słuchawek. Co więcej, nowy sześciomikrofonowy system redukcji szumów podczas połączeń pozwala wychwytywać głos kierunkowo i skutecznie skupiać słowa, wycinając szumy z otoczenia.
Dodam jeszcze, że Huawei FreeBuds Studio nie wspierają kodeków dla dźwięków o wysokiej rozdzielczości, ale do muzyki płynącej z serwisów Spotify czy Tidal wystarczą całkowicie. Do tego autorski kodek audio L2HC wspierany jest tylko przez smartfony Huawei. W konkurencyjnych modelach transmisja sygnału odbywa się przez SBC lub AAC.
Tyle teorii, a jak jest w praktyce? I tutaj muszę przyznać, że również jest świetnie. Bardzo zaskoczyła mnie jakość muzyki jaka płynęła z tego zestawu słuchawkowego. Dźwięki płynące z niego są o bardzo naturalnym brzmieniu, czyste, wyraźne – można bez problemu odróżnić instrumenty, a do tego są bardzo przestrzenne pomimo zamkniętej konstrukcji. Idealnie spiszą się podczas słuchania spokojnej muzyki relaksacyjnej, muzyki klasycznej, rozrywkowej czy tej o nieco mocniejszym brzmieniu.

Chociaż nie liczcie tutaj na jakieś olbrzymie basy. Jak dla mnie są one idealnie dobrane tak, żebyśmy otrzymali jak najlepsze doznania muzyczne, a nie wstrząsu mózgu 😊. Do tego po włączeniu ANC możemy niemalże całkowicie zapomnieć o zewnętrznym świecie – owszem dochodzą jakieś drobne dźwięki, ale są to takie, które kompletnie nie przeszkadzają. W każdym momencie możemy również wyłączyć tą funkcję, ale wtedy dźwięk staje się jakby minimalnie mniej naturalny i brakuje odrobiny basu. W związku z tym ja słuchałam muzyki najczęściej przy włączonym ANC. Możemy nim sterować z przycisku na słuchawce oraz z aplikacji.
Nie tylko samą muzyką żyje człowiek. Zatem FreeBuds Studio możemy też śmiało wykorzystać do rozmów. Wspomniany zestaw mikrofonów działa rewelacyjnie. Bez problemu słyszałam swoich rozmówców i oni mnie również podczas jazdy głośnym tramwajem. Osobiście jestem przeciwko rozmowom w komunikacji miejskiej, ale czego nie robi się dla testu 😊.
Na koniec jeszcze bateria. FreeBuds Studio otrzymały baterię 410 mAh (min.), które mają wystarczyć na odtwarzanie przez:
- 24 h na pełnym ładowaniu (wyłączona redukcja szumów)
- 5 h po 10 minutach szybkiego ładowania (włączona redukcja szumów)
- 8 h po 10 minutach szybkiego ładowania (wyłączona redukcja szumów)
Nigdy nie słuchałam muzyki przez 24h, ale przy kilkugodzinnym słuchaniu muzyki podczas pracy czy jazdy tramwajem ładowałam je po tygodniu. Jako, że nie znajdziemy ładowarki w opakowaniu, to musimy podłączyć kabel ładowania do laptopa czy ładowarki od smartfona. Ja podłączyłam do ładowarki od Huawei P30 Pro. Pełne ładowanie powinno trwać przez ok. 60 min.

