Xiaomi 11T Pro swoją stylistyką odbiega trochę od flagowego modelu Mi 11, ale za to trzyma się wyglądu zapoczątkowanego przez Xiaomi Mi 10T / 10T Pro. Wyspa z aparatami jest bliższa właśnie tej serii z lekką zmianą w układzie obiektywów czy minimalnie mniej wystaje poza obudowę. W lewym dolnym rogu znajdziemy również pionowy napis Xiaomi, który przypomina nam o tym, że seria MI przyjęła nową nazwę.
Całość wykończona jest szkłem, które przypomina szczotkowane aluminium. Dzięki temu minimalnie mniej widać odciski palców, a same plecki bardzo efektywnie mienią się w świetle. Do wyboru mamy 3 kolory: Meteorite Gray, biały – Moonlight White, niebieski – Celestial Blue. Osobiście urzekła mnie wersja niebieska, ale i szara, która wpadła w moje ręce, prezentuje się bardzo ładnie. Oczywiście to kwestia gustu czy nam się podoba czy nie, ale niezaprzeczalnie ten model ma również w sobie to coś.
W opakowaniu nie znalazłam żadnych silikonowych plecków. Czy będą w pudełku w sprzedaży? Tego aktualnie nie wiem. Nie mniej warto pomyśleć o jakieś ochronie, gdyż mimo wszystko aparaty troszeczkę wystają, a i obudowa jest lekko śliska.
Testowany smartfon na przodzie otrzymał szkło Corning Gorilla Victus, które ma gwarantować jeszcze większą wytrzymałość oraz metalowe ramki. Sam smartfon świetnie leży w dłoni (chociaż bez etui jest trochę śliski) i na pewno przypadnie do gustu osobą, które szukają modelu z płaskim ekranem. Dodam, że niestety obudowa nie jest wodoodporna.


