Również w rzeczywistości odkurzacz wypada świetnie. Podczas pierwszego sprzątania trochę krążył po mieszkaniu (czasami po kilka razy w to samo miejsce), ale już przy drugiej wędrówce robił to w sposób logiczny i uporządkowany. Znaczy, że zapoznał się już z powierzchnią i nauczył. Po drugim sprzątaniu w aplikacji pojawiła się mapka mieszkania z wyznaczonymi pomieszczeniami.
I tutaj bardzo nieźle poradził sobie z podziałem na obszary. W przyszłości warto by dodać do aplikacji możliwość łączenia i dzielenia pomieszczeń według własnych preferencji, ale te wydzielone z automatu też wypadły jak najbardziej ok. Mapkę robiłam na dwóch mieszkaniach i w obu przypadkach robot zachował się podobnie, a efekt końcowy był zadowalający.
Jak już mapa jest gotowa, to urządzenie wybierało już optymalne ścieżki sprzątania przez co nie zauważyłam, aby krążył po tych samych miejscach. Bardzo miłym zaskoczeniem okazało się również, że bez problemu wjechał na mój kaloryfer podłogowy (wysokość ok 2 cm), wysoki próg ( ok. 2,5 cm) czy dywan z wysokim włosem. Nawet względnie długo koło nich nie krążył. Na kaloryfer i dywan z wysokim włosem wjechał praktycznie od razu. Jedynie z progiem 2,5 cm musiał chwilę powalczyć – 2-3 próby i cyk był już za nim. Zatem sukces w każdym z tych przypadków. Na moim kaloryferze nie miał też problemów z żeberkami. Kółeczka są dosyć szerokie więc również i tam nie utknął.
Kolejną kwestią są dywany i chodniki. Jak już wspomniałam wcześniej robot nie miał problemów z wjechaniem nawet na dywan z wysokim włosem. Jedyne co to może się przyblokować szczotka, gdy dywan gubi zbyt dużo sznurków. Ale po ich wyciągnięciu jedzie dalej. To co najważniejsze nowa wersja Yeedi rozpoznaje dywany i chodniki i w momencie jak wjedzie na taki, to od razu włącza maksymalne ssanie i tym samym lepiej go posprząta. Z chodnika znikały drobne paprochy, a nawet piasek.
Ale to nie wszystko. Funkcja wykrywania dywanów również bardzo przydaje się podczas mopowania. Robot jak tylko wykryje krawędź chodnika czy dywanu, to od razu się z niego wycofuje i jedzie dalej. Ta funkcja jest świetna i przyznam, że mocno mi jej brakowało w wielu testowanych modelach. Teraz nie musimy się już martwić, że nasz dywan będzie się niepotrzebnie moczyć.
Cieszy mnie również fakt, że robot nie uderzał we wszystko jak popadnie jak to było czasami w przypadku Yeedi 2 hybrid. Owszem zdarzały się momenty, że próbował kilka razy dostać się do pewnych miejsc, ale nie było to już tak już tak natarczywie. Lżejsze przedmioty nadal przesuwał, a jak mu się nie udało to jechał dalej. Zatem pamiętajmy o zebraniu zabawek, kabli czy szklanek z wodą przed sprzątaniem. Szczególnie gdy w domu mamy zwierzęta lub dzieci, to na podłodze może się znaleźć wiele takich przeszkód.
A zapomniałabym. Yeedi vac max nie miał również problemów z lustrem w szafie. Obawiałam się, że będzie próbował w niego wjechać (jak inny model, którego testowałam od konkurencji) i szukać kolejnego pomieszczenia, a ku mojemu zaskoczeniu tego nie zrobił. Wyznaczył sobie normalną krawędź. Za to plus.
Robot również wzorowo poradził sobie z krawędziami (zamiast schodów, których nie mam użyłam stolika). Nawet przez chwilę nie pojawiła się obawa, że urządzenie spadnie. Robot dojechał do krawędzi, zawrócił i wędrował dalej.

