Jeśli chodzi o słuchawki, to również one zostały wykonane z tworzywa sztucznego w jednym kolorze (w moim przypadku czarne) z naniesionym logiem na panelach dotykowych (logo bardziej błyszczące, ale nadal czarne). Wyglądają całkiem nieźle (chociaż wygląd to rzecz gustu) i są oczywiście solidnie wykonane. Nie zauważyłam również tutaj jakiś niedopasowanych czy odstających elementów. Dodam jeszcze, że na spodzie słuchawek obok złącza do ładowania znajdziemy oznaczenia R (prawy) i L (lewy). Zatem nie powinniśmy mieć też problemów z włożeniem właściwej słuchawki do właściwego ucha.

W opakowaniu możemy dodatkowo znaleźć 3 rozmiary nakładek (XS, S, L). Zatem nie powinno być problemu z ich dopasowaniem do uszu. W moim przypadku pasowały te już założone, czyli M. Muszę też przyznać, że są całkiem wygodne i przede wszystkim bardzo lekkie. Świetnie dopasowały się do wnętrza ucha i pozostały na miejscu tak długo dopóki ich nie wyjęłam. Gwałtowne ruchy głową też ich nie ruszyły z miejsca. Co więcej nawet przy dłuższym użytkowaniu nie odczułam większego dyskomfortu, ale to wszystko może zależeć od naszego ucha. Waga jednej słuchawki to zaledwie 6g.

Dużą zaletą zestawu jest również odporność na zachlapanie IPX4. Zatem nie będzie im straszny nasz pot podczas intensywnego uprawiania sportów czy przypadkowy deszcz.

Użytkowanie Sennheiser CX True Wireless jest bardzo proste. Parujemy je (należy włożyć słuchawki do uszu, a następnie przyłożyć palce do obu słuchawek w miejsce, gdzie jest narysowane logo (panel dotykowy) i przytrzymać przez 3 s) z telefonem lub innym urządzeniem po Bluetooth i już po chwili możemy delektować się swoją ulubioną muzyką. Cały proces przebiegł bardzo szybko i bez zakłóceń. Ja połączyłam je z Samsungiem Galaxy Z Fold 3 oraz laptopem.

