Jak już jesteśmy przy ekranie to do dyspozycji mamy 2 OLED-owe wyświetlacze:
- główny 6,9”, FHD+, 2790 x 1188 px, 442 ppi , 120 Hz
- na tylnej obudowie: 1,04”, 340 x 340 px, 328 ppi, 60 Hz
Oba są bardzo czytelne i dobrze reagują na dotyk. Na filmiku poniżej możecie zobaczyć przykładowe możliwości małego ekranu.
Nie są one jakieś zaawansowane i troszeczkę szkoda, że producent nie wykorzystał jego potencjału. Np. nie odpowiemy z niego na notyfikację czy SMS. Musimy otworzyć telefon, żeby to zrobić. Zresztą zobaczcie sami:
Dodam jeszcze, że obudowa nie jest ani pyło- ani wodoodporna. Trochę szkoda, bo jak wiadomo Huawei w tej kwestii nigdy nie zawiódł w swoich flagowcach.
Huawei P50 Pocket wyposażono w baterię 4000 mAh, która może nie robi wrażenia pod kątem czystych parametrów, ale jak już popatrzymy na telefony tego typu, to jest naprawdę nieźle.
Konkurencyjny model Samsung Galaxy Z Flip 3 otrzymał ogniwo tylko 3300 mAh, co mocno wpływa na czas pracy na jednym ładowaniu. Tutaj musze przyznać, że jestem bardzo mile zaskoczona czasem pracy.
Widać, że producent zadbał o ten element. Dzień pracy bardziej intensywnej, a 1,5 – 2 dni mieszanego użytkowania jest w jego zasięgu. Oczywiście wszystko też zależy co robimy – intensywne granie, duża ilość zdjęć, włączone odświeżanie 120 Hz na ekranie też zrobi swoje. Smartfon otrzymał szybkie ładowanie 40 W bez ładowania indukcyjnego i zwrotnego.


