Test P50 Pocket, czyli składany smartfon

W moje ręce trafiła wersja biała, która jest już dostępna w sprzedaży np. na stronie producenta TUTAJ.  W portfolio producenta znalazły się jeszcze wersja czarna i złota. One jednak nie trafią do polskich sklepów.  Co tu dużo mówić. P50 Pocket prezentuje się świetnie. Biały kolor, szklana faktura przypominająca małą kratkę i okrągły wyświetlacz oraz okrągła wysepka z aparatami prezentuje się  wzorowo. Każdy element jest tutaj przemyślany i dobrze wykonany.

Mamy również napis HUAWEI na brzegu czy dobrze ułożone i działające przyciski na metalowej ramce. W ON/OFF znajdziemy również czytnik linii papilarnych, który działa wzorowo (szybko i bez problemów odblokowywałam nim telefon). Do tego złącze USB C do ładowania baterii i np. transferu plików oraz głośniki stereo z systemem  HUAWEI Histen. Muzyka płynąca z tego modelu jest naprawdę dobra – jak na sprzęt tej klasy przystało.

Wracając jeszcze do biometrii, to to dyspozycji mamy również odblokowanie telefonu twarzą. Co ciekawe działa również z kamerą zewnętrzną, gdy mamy zamknięty telefon.

Smartfon otwiera się na płasko, ale możemy też ustawić go na „siedząco”.  Jedno do czego mam uwagę, to że otwarta klapka nie zawsze trzyma się tak jak ją ustawimy. Telefon sam się otwiera lub zamyka, co utrudnia ustawienie telefonu w pozycji, która jest najbardziej przydatna dla osób, które lubią dużo rozmawiać na telekonferencjach czy używaliby telefonu jako statyw przy np. zdjęciach nocnych czy nagrywaniu filmików.  Momentami udawało mi się ustawić telefon na „siedząco”, ale czasami wystarczyło lekkie poruszenie w jedna lub drugą stronę i się otwierał lub zamykał.

Tutaj spodziewałabym się jednak większej stabilizacji zawiasu. Konkurencja poradziła sobie z tym elementem, więc wierzę, że Huawei też sobie poradzi. Tym bardziej, że widać, że niektóre elementy interfejsu dopasowują się do takiej pozycji. Głównie aplikacje wbudowane jak aparat, ale potencjał jest. Szkoda tylko, że tak mało aplikacji (w tym te zewnętrzne) nie wykorzystują jeszcze tego potencjału.

Warto też dodać, że samo zgięcie nie jest mocno widoczne – trzeba przechylić ekran pod światło, to go zauważymy. Nie mniej jest wyczuwalne maleńkie wgłębienie.  Zauważamy je tylko przez pierwsze dni. Potem przestałam już na niego zwracać uwagę.

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu: redakcja(at)technosenior.pl

Odkryj więcej z TECHNOSenior

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej