Ekran w Mortoroli Edge 30 pro wypada po prostu świetnie. Smartfon otrzymał podobny wyświetlacz jak poprzednik 6,7-calowy OLED z rozdzielczością FHD+ (2400 x 1080) i częstotliwością odświeżania 144 Hz (Częstotliwość odświeżania dotyku do 576 Hz). Ponadto obszar aktywny-panelu dotykowego (AA-TP) to 91%, a przestrzeń kolorów to DCI-P3, Częstotliwość odświeżania 144 Hz. Całość została pokryta szkłem 2.5D Corning® Gorilla® Glass 3 z powłoką chroniącą przed odciskami palców.
Obraz wyświetlany na tym ekranie jest świetny. Wszystko jest wyraźne, kolory nasycone, a kąty widzenia szerokie. Można też bez problemu pracować na nim nawet w słoneczne dni. Raczej ciężko się tutaj do czegokolwiek przyczepić. Ponadto w opcjach znajdziemy kilka możliwości konfiguracyjnych: zmiana na ciemny motyw, zmiana kolorów (nasycone, naturalne, regulacja temperatury kolorów), zmiana odświeżania (60 Hz, 144 Hz, automatyczny), personalizacja kolorów, czcionek czy ikon, podświetlenie nocne, zapobieganie migotaniu obrazu czy zmiana poziomu jasności oraz możliwość włączenia opcji „uważny ekran” (ekran jest włączony, gdy na niego patrzymy). Zatem każdy znajdzie coś dla siebie.
Standardowo też mamy do dyspozycji moto gesty oraz nawigację gestami lub możliwość włączenia standardowej belki z przyciskami. Tą ostatnią, to bardzo szybko wyłączam, gdyż gesty są mega wygodne w nawigacji. Jednak to kwestia gustu i dobrze, że są obie możliwości.
Motorola Edge 30 Pro otrzymała ogniwo 4800 mAh. Na dzień pracy wystarczy. Chyba, że ustawimy pełną wydajność, odświeżanie 144 Hz i łącze 5G, to dosyć szybko będziemy szukać ładowarki. Na szczęście mamy tutaj bardzo szybkie ładowanie przewodowe 68 W i niespodziewanie doczekaliśmy się również ładowania indukcyjnego 15 W oraz 5 W-go ładowania zwrotnego.


