Test Fitbit Charge 6 – Ni pies ni wydra

Trafił w moje ręce, no właśnie….zegarek? Opaska? Mam problem z zakwalifikowaniem – Fitbit Charge 6.

Patrząc na wielkość to zdecydowanie opaska:). Pastylka jest szerokości paska. Taka bardziej bransoletka. Co z resztą widać na zdjęciu. Co ma w środku? To co większość urządzeń. Tryby sportowe, monitorowanie snu, obsługa muzyki. Ale czy na pewno? Jak na taką małą szajbkę to zakres pomiarów jest baaaardzo rozbudowany. Akcelerometr, echokardiogram ( ECG), pulsoksymetr (SpO2), pulsometr.

Co do aktywności, krokomierz, kalorie, sen, automatyczne wykrywanie czasu odpoczynku ( koniec z drzemkami w pracy metodą „na zamyślonego”. Dalej stres, tętno, pomiar czasu aktywności i dystansu, tempa i oczywiście powiadomienie o braku aktywności. Mamy wodoodporność do 5 ATM, ( czyli 50 m ) niestety nie jest napisane czy w wodzie zwykłej czy morskiej, ale to sprawdzę niebawem😊, wymienne paski. Rzeczy istotne, to GPS i portfel google. Nie trzeba jak w niektórych zegarkach mieć możliwości podpięcia karty z wybranych banków. Tutaj działa to bardzo dobrze.

GPS to inna sprawa, mamy możliwość ustawienia trasy w telefonie w mapach google a opaska podaje nam trasy i odległości do skrętów. Czyli ze względu na mnogość funkcji jednak zegarek? Gabarytowo na pewno nie. Co do obsługi, jest dość intuicyjna. Ikony są duże i czytelne. Przy domyślnych ustawieniach przesuwając palcem w górę mamy dostęp do pomiarów snu, tętna itp. Przesuwając z góry na dół od ręki dostęp do portfela Google, opcji znajdowania telefonu i ustawień. Na boki to wiadomo, to co sobie ustawimy, powiadomienia, treningi, muzyka, mapy google, ecg. Pomiarów EDA i ECG dokonujemy poprzez zetknięcie opuszków palców do czujników na obu bokach obudowy. ECG to 30 sekund za to EDA to 3 minuty wyjęte z życia gdzie powinniśmy tylko wbrew obowiązującej świeckiej tradycji produkować CO2.

Wyniki możemy odczytać albo na ekranie albo jeśli zyczymy sobie rozszerzoną wersję to wysłać z opaski żądanie wyświetlenia pełnego raportu. Pomiar EDA powinniśmy wykonywać codziennie i codziennie po pomiarze oceniać swój stan. Czy w trakcie pomiaru byliśmy spokojni, poruszeni, zdenerowani, zrelaksowani itp. To wszystko później ma swoje odzwierciedlenie w wykresach. Jeśli ktoś lubi się zamartwiać tym, że mu rośnie albo opada to wykresy będą jak znalazł.

Ładowanie. Gniazdo ładowania jest niepowtarzalne i nie do podrobienia. Zgubisz kabel kupujesz nowy. Opaska ładuje się bardzo szybko. Teoretycznie powinna wytrzymać średnio około 7 dni. Bywały tygodnie po 10 dni ale były i takie po 5. Tak czy siak biorąc pod uwagę mnogość pomiarów to całkiem przyzwoicie.

Nachwalone? Nachwalone. To teraz sypiemy dziegciem. Aplikacja. Zapewnia owszem podstawowe przechowywanie pomiarów, nawet nieźle rozbudowane, ale za np. funkcję trenera osobistego trzeba już zapłacić Plusem jest możliwość chyba współdzielenia osiągnięć z rodziną, znajomymi możliwość kreowania grup ludzi i podobnych zainteresowaniach treningowych i oczywiście możliwość dzielenia się swoimi osiągnięciami. Czyli tu też zbieramy naklejki. Podsumowując, za kwotę nieomal 700 zł można dzisiaj kupić sprzęt z większym wyświetlaczem. To na pewno. Sam prywatnie taki posiadam i mimo, że raczej preferuję tarcze klasyczne ( wskazówkowe ) to lubię jak wyświetla się spora ilość informacji. Tutaj z racji małego ekranu jest tego mniej.

Na pewno znajdą się amatorzy tego urządzenia.  Z jednej strony mały ekran może być wadą, z innej zaletą. Szeroki na rozmiar paska powoduje, że nawet nie bardzo odczuwamy, że mamy jakieś urządzenie na ręku. Jeśli ktoś potrzebuje „dyskretnego” przypominacza, i kontrolera funkcji życiowych to oczywiście to doceni. Nie bardzo umiem określić grupę docelową. Osoby starsze być może docenią ze względu na niewielki rozmiar i pewną „niezauważalność”, pytanie czy mały ekran nie będzie zbyt dużą przeszkodą. Młodzież doceni niewielki rozmiar ze względu na mniejsze szanse uszkodzenia podczas aktywności. No i oczywiście mnogość funkcji.

Chociaż, czy ktoś widział, żeby nastolatkowie chwalili się swoim EKG?:)))))))) Wszystko się opiera na tym czego tak naprawdę szukamy. I jaki kompromis jesteśmy w stanie zawrzeć z nowym urządzeniem. Pewną barierą może być tutaj bezlitosna ekonomia. Rezygnując z ECG i GPS możemy kupić urządzenia za 1/3 ceny Fitbita. Po latach opasek i odczuwania korzyści z ich rozmiaru dojrzałem do zegarków. Już nie te oczy, chociaż pewnie nadal mogą kłamać, ale widzą już mniej wyraźnie. Fitbit to fajna przygoda ale korzystanie z tego urządzenia zostawię młodszym.

Obserwuj nas na Google News

Zobacz również:

Test czytelnika: Krzysztof

Zdjęcia: Krzysztof

Kontakt

Zapraszamy do kontaktu: redakcja(at)technosenior.pl

Odkryj więcej z TECHNOSenior

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej