Spór Brzoska-Meta pokazuje większy problem. Polacy wciąż nie wiedzą, czym jest deepfake. Spór dotyczy fałszywych reklam wykorzystujących wizerunek Rafała Brzoski (ale również innych znanych osób), które regularnie pojawiają się na platformach Mety. Przedsiębiorca zarzuca firmie niewystarczająco skuteczną walkę z oszustwami i unikanie odpowiedzialności
Konflikt pomiędzy Rafałem Brzoską a Metą ponownie rozpalił dyskusję o fałszywych reklamach, deepfake’ach i odpowiedzialności platform za treści publikowane w internecie. W tym sporze łatwo jednak przeoczyć bardziej podstawowy problem: żeby użytkownik mógł skutecznie bronić się przed deepfake’ami, najpierw musi wiedzieć, czym one właściwie są. Tymczasem 57% Polaków pracujących przy komputerze nie zna nawet tego pojęcia.
Spór dotyczy fałszywych reklam wykorzystujących wizerunek Rafała Brzoski (ale również innych znanych osób), które regularnie pojawiają się na platformach Mety. Przedsiębiorca zarzuca firmie niewystarczająco skuteczną walkę z oszustwami i unikanie odpowiedzialności, natomiast spółka wskazuje na podejmowane działania przeciwko scamom i podkreśla, że ich zwalczanie wymaga współpracy platform, instytucji finansowych i użytkowników. Sprawa jednak ma znacznie szerszy kontekst, ponieważ dotyczy nie jednej spółki, ale również innych mediów społecznościowych i przestrzeni cyfrowej.
Niezależnie od tego, jak oceniamy argumenty obu stron, dane pokazują, że problem zaczyna się jeszcze wcześniej – na poziomie podstawowej wiedzy Polaków..
Najnowszy raport „Cyberportret polskiego biznesu 2026” ESET i DAGMA Bezpieczeństwo IT pokazuje, że wiedza Polaków o deepfake’ach praktycznie stoi w miejscu. 57% badanych nie wie, co oznacza pojęcie „deepfake”. Rok wcześniej było to 58%. Jednocześnie 70% nie jest przekonanych, że potrafiłoby odróżnić materiał wygenerowany przez AI od prawdziwego.
A nie jest to już problem wyłącznie celebrytów, miliarderów czy osób publicznych. 23% badanych deklaruje, że zostało oszukanych przez sfałszowane materiały, a 9% spotkało się na służbowym sprzęcie z próbą oszustwa wykorzystującą cyfrowo sklonowany głos lub wizerunek współpracownika albo kontrahenta. 57% obawia się również kradzieży tożsamości z wykorzystaniem ataków wspieranych przez AI.
Dlatego samo ostrzeżenie „uważaj na deepfake’i” niewiele daje, jeśli dla ponad połowy odbiorców termin pozostaje abstrakcyjny. Edukacja powinna zaczynać się od prostego wyjaśnienia, czym jest deepfake, jak działa takie oszustwo i w jakich sytuacjach możemy się z nim spotkać.
Deepfake nie musi bowiem oznaczać spektakularnego, fałszywego filmu. Może być sklonowanym głosem przełożonego, spreparowanym nagraniem współpracownika czy reklamą wykorzystującą wizerunek znanej osoby w taki sposób, aby zdobyć nasze zaufanie.
Od 2 sierpnia obowiązują też kolejne przepisy AI Act dotyczące m.in. transparentności treści generowanych przez sztuczną inteligencję. Regulacje mogą zwiększać przejrzystość po stronie legalnie działających dostawców technologii, ale nie zastąpią wiedzy i czujności użytkownika – cyberprzestępcy z definicji nie będą przestrzegali obowiązku prawidłowego oznaczania zmanipulowanych treści.
– Zbliżamy się do momentu, gdy głos rozmówcy po drugiej stronie telefonu może być cyfrowym klonem i trudno będzie nam rozpoznać fałsz. Przepisy mogą nakładać na platformy społecznościowe coraz większą odpowiedzialność za publikowane reklamy i wymuszać skuteczniejszą ich weryfikację, ale żadne regulacje nie wyeliminują w 100% oszustw i deepfake’ów z internetu. Tak jak prawo i obecność policji nie sprawiają, że przestają zdarzać się kradzieże. Platformy muszą brać większą odpowiedzialność za to, kto i co reklamuje, ale ostatnią linią obrony pozostaje człowiek.
Problem w tym, że bez podstawowej wiedzy o deepfake’ach, phishingu czy podszywaniu się pod znane osoby trudno dostrzec moment, w którym zaczyna się oszustwo. Dlatego obok regulacji i skuteczniejszej weryfikacji reklam potrzebujemy edukacji i świadomości w społeczeństwie: zanim klikniemy, zainwestujemy lub podamy dane, sprawdźmy źródło i nie podejmujmy decyzji pod presją. Prawo i technologia mogą ograniczyć skalę oszustw, ale to świadomość pozwala nam nie stać się ich ofiarą.- mówi Dawid Koziorowski, Offensive cybersecurity team leader, DAGMA Bezpieczeństwo IT.
Jak zmniejszyć ryzyko oszustwa z wykorzystaniem deepfake?
- · Sprawdź źródło – zweryfikuj, czy nagranie, reklama lub wypowiedź rzeczywiście pojawiły się w oficjalnym kanale danej osoby lub organizacji.
- · Nie ufaj samemu obrazowi ani głosowi – znajoma twarz i wiarygodnie brzmiący głos mogą zostać wygenerowane lub sklonowane przez AI.
- · Uważaj na presję – szczególnie gdy ktoś zachęca do szybkiej inwestycji, przelewu, kliknięcia w link albo przekazania danych.
- · Potwierdzaj ważne prośby innym kanałem – skontaktuj się z daną osobą lub instytucją za pomocą innej formy komunikacji
Spór Rafała Brzoski z Metą może więc być okazją, żeby przesunąć część dyskusji z samego pytania o odpowiedzialność platform na równie ważne pytanie: czy Polacy wiedzą, czym właściwie są deepfake’i i jak się przed nimi bronić? Jeśli 57% polskich pracowników nadal nie zna nawet tego pojęcia, właśnie od edukacji trzeba zacząć.
Obserwuj nas na Google News
Zobacz również:
- Wyciek danych z MyDr: najgroźniejsze może wydarzyć się dopiero teraz
- Kradzież pieniędzy z bankomatów – komentarz
- Myślisz, że nie nabierzesz się na deepfake?
- Czy Twój telefon Cię podgląda? Jakie sygnały mogą o tym świadczyć?
- Touroll J2 ST – praktyczny rower elektryczny do codziennej jazdy. Komfort, wygoda i rozsądna cena(test i opinia)
- Czy monitoring z 3. piętra ma sens? Testuję Reolink Floodlight F850W na dystansie 200 metrów!
Informacja prasowa: ESET
Zdjęcia:


