Test Huawei P40 – kompaktowy smartfon ze świetnym aparatem głównym

P40, podobnie jak P40 Pro, zachwyca kunsztem i jakością od pierwszego wejrzenia. Został on również wykonany z dwóch zaokrąglonych tafli szkła 3D połączonych metalową ramką.

Smartfon dostępny jest w kolorach inspirowanych naturą. Do wyboru mamy aż trzy kolory: srebrny, perłowy lub czarny. W moje ręce trafiła wersja czarna, która mniej zachwyca niż np. srebrny, ale na pewno taki kolor nadaje mu eleganckiego stylu i przypadnie do gustu wielu użytkownikom. Szkoda tylko, że tak mocno łapie na sobie każdy odcisk palca. Do tego również tutaj na pleckach znajdziemy sporych rozmiarów wystający placek z aparatami. Patrząc po konkurencyjnych modelach i rozrastającej się liczbie obiektywów, to nie zostaje nam nic innego jak przyzwyczaić się do takiego wyglądu. Niestety producent nie dostarcza nam żadnych plecków w opakowaniu, a szkoda, bo tutaj aż prosi się o chociażby najprostsze etui. Położenie telefonu na stole niestety mocno naraża obiektywy na uszkodzenie, a do tego telefon nie leży stabilnie. Zatem nie zostaje nam nic innego jak udać się do sklepu i zakupić odpowiednie etui.

Model ten wyposażony jest w ekran OLED 6,11″ – 16,7 mln kolorów, 2 340 x 1 080 px (P40 Pro – 6,48’’, P30 Pro – 6,47’’) z niewielkimi ramkami. Nie mamy tutaj zagiętego ekranu jak w przypadku P40 Pro czy P30 Pro, co zapewne ucieszy niejednego użytkownika. W lewym górnym rogu umieszczono dosyć spore wcięcie (podobnie jak w P40 Pro), w którym znajdziemy aparat do selfie 32 Mpx (przysłona f2.2) oraz aparat do pomiaru głębi. Czy takie wcięcie się podoba czy nie, to już kwestia gustu. Niemniej patrząc po aktualnych trendach, które dążą do jak najmniejszych wcięć w ekranie, taka konstrukcja jest troszeczkę zaskakująca. Dodam jeszcze, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby wycięcie zakryć czarnym paskiem. Warto tutaj zwrócić uwagę na to, że pomimo włączenia czarnego paska, to nie tracimy na powierzchni użytkowej ekranu. Nadal ikonki informacyjne będą na swoim miejscu. Na plus możemy jednak zaliczyć fakt, że smartfon zyskał funkcję Face Unlock, która oczywiście działa bardzo szybko i praktycznie niezawodnie, a co najważniejsze jest bardziej bezpieczne. Podobnie jak w P40 Pro, Mate 20 Pro oraz Mate 30 Pro jest to prawdziwy skaner 3D, który dorównuje Face ID, które znajdziemy w iPhone.

Sam ekran w telefonie jest oczywiście czytelny, krawędzie czcionek są ostre, a gołym okiem nie dostrzeżemy na nim poszczególnych punktów świetlnych. Komfortowo można pracować z wszelkiego rodzaju dokumentami oraz bezproblemowe jest użytkowanie ekranu smartfona podczas przeglądania ulubionych stron internetowych, czy też czytania książek elektronicznych. Ponadto odznacza się świetnym nasyceniem barw i dużym kontrastem. Nie znajdziemy tutaj jednak odświeżania 90 Hz, który pojawił się w P40 Pro. Do dyspozycji mamy tylko standardowe 60 Hz, a szkoda. Bardzo praktycznym rozwiązaniem jest także tryb ochrony oczu oraz możliwość dostosowywania jasności ekranu do otoczenia. I podobnie jak P40 Pro, nie posiada żadnych przycisków, a czytnik odcisków palców został umieszczony w ekranie. Rozwiązanie to znajdziemy już w wielu smartfonach. Jest ono bardzo wygodne i nie zabiera cennego miejsca na obudowie telefonu. Co więcej producent poprawił nieco działanie czytnika względem P30 Pro. Krótko mówiąc działa bardzo szybko i niezawodnie. Chociaż zapewne będziemy z niego rzadziej korzystać z racji, że telefon posiada całkiem bezpieczne odblokowanie twarzą, które jest do tego dużo wygodniejsze.

Nie zaskoczę tutaj również nikogo jeżeli napiszę, że P40 (podobnie jak wiele już smartfonów) posiada możliwość włączenia nawigacji w postaci gestów.

A co z głośnikiem do rozmów ? Tutaj podobnie jak w P40 Pro oraz  P30 Pro znajdziemy go tuż pod ekranem. Na moje ucho rozwiązanie to również tutaj działa bardzo dobrze. Dźwięk jest czysty i wyraźny. Może minimalnie cichszy niż taki z głośnika na krawędzi, ale nie na tyle, żeby miało to przeszkadzać. Warto tutaj zwrócić uwagę na to, że  gdy przyciśniemy ucho do ekranu, to osoby postronne nie usłyszą naszego rozmówcy. To dobra informacja, gdyż zwiększa się przez to nasza prywatność.

P40, to całkiem kompaktowy telefon. Patrząc oczywiście po aktualnych standardach, bo jakby nie było ekran 6,11’’ nie należy do super małych. Nie mniej jednak przy wymiarach 71,06 mm x 148,9 mm X 8,5 mm i wadze 175g smartfon świetnie leży w dłoni. Na komfort chwytu wpływa również fakt, że ramki nie są tak wąskie jak w P40 Pro, przez co telefon pewniej leży w dłoni i się nie wyślizguje. Krótko mówiąc producent po raz kolejny zaprojektował i wykonał swój smartfon doskonale. Wszystko jest świetnie spasowane, nie usłyszymy żadnych trzasków. Wszystko jest w tym urządzeniu tak solidne, jak być powinno i w tym miejscu, gdzie tego oczekujemy, biorąc go do ręki po raz pierwszy. To smartfon stworzony po to, by cieszyć oko, ale ma jedną wadę. Niestety zabrakło w nim wodoszczelności i odporności na kurz. Mamy za to ochronę przed zachlapaniem, wodą i pyłami – IP53. Trochę szkoda, że Huawei zrezygnował z tej opcji.

U dołu obudowy (podobnie jak w P40 Pro) producent zamieścił port USB Typ C (High Speed USB), głośnik, mikrofon oraz szufladkę na 2 karty SIM w konfiguracji: 2 x nano-SIM lub 1 x nano-SIM + 1 x eSIM. Przy czym SIM1 obsługuje sieć 5G, a SIM 2 sieć LTE. Jeden SIM możemy zastąpić kartą pamięci nanoSD.

Z głośnika oczywiście wydobywa się przyzwoita i wystarczająco głośna muzyka, ale nadal nie jest to stereo (Podobnie jak w P40 Pro czy P30 Pro). W takiej klasie telefonu powinien to już być standard. Ciągle zastanawiam się dlaczego Huawei z tego rezygnuje. Może wreszcie doczekamy się dnia, kiedy pojawi się i ta opcja. Nie mnie może nie jest to wymarzony sprzęt DJ-a, jednakże typowego słuchacza MP3 powinien w pełni zadowolić.

Jak już wspomniałam wcześniej telefon (Podobnie jak P40 Pro) nie posiada gniazda słuchawkowego 3,5 mm, co dla wielu osób może być dużym problemem. W pudełku nie znajdziemy również przejściówki USB-C do wejścia słuchawkowego 3,5 mm, co również może być kolejnym problemem dla niektórych użytkowników.

Natomiast po prawej stronie (Podobnie jak w P40 Pro) znajdziemy przycisk regulacji głośności oraz różniący się kolorem klawisz włączania/wyłączania telefonu. Oba przyciski są wygodne w obsłudze.

5 komentarzy do “Test Huawei P40 – kompaktowy smartfon ze świetnym aparatem głównym

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: