Smartfon otrzymał płaski wyświetlacz AMOLED o przekątnej 6.43″ z rozdzielczością FHD+ 1080 x 2400 px , 409 ppi, gamą kolorów DCI-P3 oraz kontrastem 4500000:1. Można by powiedzieć, że już to widzieliśmy w poprzedniku, ale wraz z nowym modelem pojawiły się również udoskonalenia w postaci odświeżania 90 Hz oraz większej jasności – typowa 700 nitów, maksymalna 1000 nitów. Za to plus.
Ekran AMOLED w tej klasie cenowej nie jest czymś oczywistym, a już z odświeżaniem 90 Hz tym bardziej. Do tej pory spotykaliśmy się głównie z opcją AMOLED + 60 Hz lub IPS z 90 / 120 Hz. W tym modelu nie musimy już wybierać.
Sam ekran posiada dosyć minimalne ramki boczne i górną oraz nieco szerszą dolną ramką. Na środku w jego górnej części umieszczono aparat do selfie w okrągłym oczku.
Test Xiaomi Redmi Note 9T 5G – 5G dla obu kart SIM
A co z diodą powiadomień? Nie ma. Mamy za to opcję: „Ekran zawsze włączony”, chociaż trochę okrojoną. Ekran nie jest cały czas włączony jak przy standardowym AoD, ale tylko przez 10 sekund po stuknięciu w ekran.
Jeżeli chodzi o sam wyświetlacz, to wszystko w nim jest jak najbardziej OK – jest czytelny, wyraźny, a kolory są przyjemne dla oka . Wysoka jasność pozwala również na bezproblemowe użytkowanie podczas słonecznych dni. Zatem przeglądanie stron, użytkowanie aplikacji czy po prostu codzienne użytkowanie jest jak najbardziej bardzo komfortowe, co w tej klasie cenowej nie zawsze jest takie oczywiste. Do dyspozycji mamy również kilka opcji konfiguracyjnych: Tryb ciemny, poziom jasności, Tryb czytania, schemat kolorów (automatyczny, nasycone, standardowe) czy temperatura kolorów (domyślne, ciepłe, chłodne, własny). Czy zmianę odświeżania pomiędzy 60 i 90 Hz.
Oczywiście możemy też włączyć obsługę gestami lub pozostawić standardową dolną belkę z przyciskami. Każdy bez problemu znajdzie swoją ulubioną konfigurację nawigacji.
Redmi Note 11, podobnie jak poprzednik Redmi Note 10, wyposażono w sporą baterię 5000 mAh. Oba smartfony obsługują szybkie ładowanie 33 W, ale w nowym modelu naładowanie baterii trwa ok. 1h, a w starym o 15 minut dłużej. Czas pracy na baterii również wypada jak najbardziej pozytywnie. 2 – 3 dni użytkowania przy sporadycznym używaniu mediów społecznościowych, pojedynczych rozmowach czy SMS-ach jest jak najbardziej do osiągniecia. Przy bardziej hardkorowym użytkowaniu ładowarki będziemy szukać pod koniec dnia. Nie znajdziemy w nim ładowania indukcyjnego, ani zwrotnego, co w tej klasie sprzętu nie jest niczym dziwnym.


