Test Prido i5 – monitoring naszych wyjazdów samochodem

Urządzenie można zamontować na przedniej szybie lub desce rozdzielczej auta a zintegrowany mikrofon umożliwia rejestrowanie dźwięku wewnątrz pojazdu. Uchwyt, na którym umieszcza się kamerę wyposażony jest w przyssawkę, którą mocujemy na przedniej szybie samochodu. Kompaktowe wymiary pozwalają także ukryć kamerę za lusterkiem, nie będzie wówczas ograniczała pola widzenia. Uchwyt w przypadku recenzowanego modelu oferuje jednak mniejszy zakres regulacji, niż te znane z nawigacji, jednak nie jest to jakaś wada. Kamera ma przede wszystkim zarejestrować wszystkie wydarzenia na drodze, dlatego montuje się ją w kierunku jazdy. Po ustawieniu odpowiedniego kąta nachylenia trzeba tylko solidnie dokręcić pokrętło blokowania ramienia przekręcając suwak Switch do pozycji Lock. Dzięki zastosowaniu szyny montażowej w kamerze zakładanie, a także jej szybką deinstalację, gdy chcemy zabrać urządzenie jest bardzo łatwe.

Dodam, że kamera wykonana jest z dobrej jakości tworzywa i prezentuje się estetycznie na szybie samochodu – choć jest odczucie czysto subiektywnie. Chociaż nasz wideorejestrator może pochwalić się kompaktową budową, to pamiętać należy, że wymaga zasilania z gniazda zapalniczki.  Urządzenie podłączone do gniazda zapalniczki samochodowej posiada funkcję automatycznego startu nagrywania filmów wraz z uruchomieniem silnika nie ma, więc potrzeby uruchamiania jej za każdym razem, gdy siadamy za kierownicą. Ładowarka pracuje w zakresie 12/24V, zatem jest odpowiednia zarówno dla samochodów osobowych, jak i ciężarowych. O tym, że kamera pracuje i nagrywa informuje mała migająca dioda LED. Konstrukcja wideorejestratora jest niewielka 64 x 64 x 32,8 mm, zgrabna, a co ważne przyzwoicie wykonana.  Pomimo niewielkich rozmiarów urządzenie posiada wbudowany ekran o przekątnej 2,0’’. Dzięki niemu bez problemu można podejrzeć nagrywany obraz, zmieniać ustawienia menu czy wreszcie przeglądać zapisane filmy. Obraz wyświetlany na nim jest płynny i dość wyraźny. Wyświetlacz automatycznie wyłącza się po zadanym w ustawieniach czasie. Jest także możliwość ustawienia, w ten sposób, aby ekran był włączony przez cały czas pracy kamery.

Na obudowie korpusu rejestratora znajdują się przyciski funkcyjne, diody sygnalizujące pracę urządzenia, gniazdo USB oraz slot na kartę SD. Filmy mogą być zapisywane na karcie pamięci o pojemności do 64GB. Materiał już zarejestrowany ulega nadpisaniu. Wartościową funkcją jest też inteligentna ochrona plików. Jednym przyciskiem – SOS – możemy zapisać aktualnie nagrywany materiał bez możliwości jego nadpisania. Nagrania można odtwarzać bezpośrednio na wyświetlaczu kamery bądź na ekranie komputera, po powrocie do domu.

Mocną stroną testowanego sprzętu jest uproszczone menu i rzeczywiście, trudno się w nim pogubić. Nawet początkujący użytkownicy, nieobeznani z elektronicznymi gadżetami, nie będą mieć problemu z uruchomieniem prowadzenia do wybranego miejsca. Różne ustawienia dają możliwość pełnej personalizacji urządzenia. Modyfikacji warto poddawać jedynie opcje z sekcji Ustawienia wideo i Zdjęcia, pozostałe parametry fabryczne dobrane są prawidłowo. Sercem Prido i5 jest procesor Novatek NT96658. Urządzenie działa szybko i bez problemu, zarówno na etapie konfiguracji, jak i samego nagrywania wideo. Sprzęt posiada baterię 320mAh, jednak jest ona jedynie dodatkiem ponieważ właściwie służy do podtrzymywania ustawień urządzenia (data, godzina, itp.). Po wyłączeniu zasilania, urządzenie jest w stanie funkcjonować jedynie kilkanaście minut. Wideorejestrator jest również wyposażony w czujnik ruchu i może rejestrować zdarzenia nawet wtedy, kiedy kierowca zostawi samochód na parkingu. Wszelka aktywność wokół pojazdu jest stale monitorowana przez oko kamery, więc z łatwością udowodnimy winę ewentualnemu sprawcy zarysowania auta.

One thought on “Test Prido i5 – monitoring naszych wyjazdów samochodem

  • 2 grudnia 2019 o 15:32
    Permalink

    Szczerze mówiąc przeciętny sprzęt, za tą kasę można dostać rejestrator, który już przynajmniej jest na rynku dłużej i ma wszystko wysprawdzane, sam i tak bym nie patrzył na to, lepiej dołożyć kasy i kupić sensowne oko typu m5 Truecama

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: